happy
życie

11 sposobów na poprawę humoru

1) KUP SOBIE COŚ. Wykombinuj skądś dwieście albo trzysta złotych. Kup sobie jakąś ładną sukienkę. Albo ten puder co Ci na niego zawsze było pieniędzy szkoda kup sobie. Tę świecę diptyque figową sobie kup.

2) ZJEDZ COŚ PYSZNEGO. Zastanów się przez chwilę jaki jest Twój ulubiony deser. A może wcale nie musisz się zastanawiać. Czy to Tiramisu? Ciasto marchewkowe? Czekolada? Lody? To już sama wiesz najlepiej. W każdym razie kup sobie to albo zrób sobie to i to zjedz. Ze smakiem oblizując łyżeczkę, sreberko, blachę. Zjedz to z uśmiechem na ustach i czekoladą na zębach zjedz.

3) WYRZUĆ COŚ. A najlepiej wyrzuć sporo. Nienoszonych ciuchów. Podartych majtek. Dziesięcioletnich piżam. Niedoczytanych książek. Nieładnych wazonów. Długopisów bez skuwki i nieprzeczytanych gazet. Wyrzuć. Sprzedaj. Oddaj. Pozbądź się. Wszystkich tych rzeczy, które tylko się przewalają z kąta w kąt. Z wieszaka na wieszak. Wyrzuć.

4) ZADBAJ O SIEBIE. Idź do fryzjera. Idź na paznokcie. Idź pod prysznic. Zrób sobie kąpiel z lawendową solą. Nasmaruj się karmelowym balsamem. Nałóż na twarz maseczkę ogórkową i uśmiechnij się do zielonej twarzy w lustrze.

5) ZRÓB COŚ. Na pewno coś potrafisz zrobić. Uszyć ugotować narysować. Zrobić na drutach szalik. Albo upiec własną granolę. Pomalować krzesło na żółty kolor. Wyrzeźbić z drewna konia na biegunach. Wywołać zdjęcia i powiesić na ścianie. Umiesz coś na bank. Zrób to.

6) PRZECZYTAJ COŚ POZYTYWNEGO. Nie wiem czy znasz taką książkę Reginy Brett pod tytułem “Bóg nigdy nie mruga”. Jak znasz to świetnie. Już wiesz o co chodzi. Jak nie znasz to zamów. Pójdź do księgarni i kup. Albo wypożycz z biblioteki. Bo biblioteki nadal istnieją. Ja jestem zapisana do naszej i w szoku jestem co oni tam mają. Książki wszystkie, wszystkie seriale i nawet wszystkie mają gry planszowe. I to wszystko za darmo mają. Serio. Książkę “Bóg nigdy nie mruga” na pewno też mają. Więc niech Cię pustka w portfelu nie zniechęci do przeczytania tej książki. Albo jak już ją masz i dobrze znasz. To otwórz książkę na losowo wybranej stronie i przeczytaj jeden rozdział. Mowię Ci, że ta książka jest stworzona na te chwile gorszego Twojego humoru.

7) WYKREŚLAJ RZECZY DO ZROBIENIA. Najpierw oczywiście zrób taką listę. Brzmi może średnio wesoło ale nie chodzi o to. Chodzi o wykreślanie rzeczy do zrobienia z listy po ich zrobieniu. Nic mi tak nie poprawia humoru jak skreślenie ostatniego punktu na liście rzeczy do zrobienia. Ponieważ samo wykreślanie jest takie super to nie muszą być jakieś bardzo trudne rzeczy. Wystarczy wpisać wyniesienie śmieci, ugotowanie zupy, kupienie pasty do zębów czy wstanie z łóżka jeżeli nawet na to nie ma się siły. I wykreślaj aż wykreślisz wszystkie punkty na liście. Ale uprzedzam to uzależnia.

8) POGADAJ Z OPTYMISTĄ. Są wsród nas ludzie, którzy się nie przejmują niczym. Którym wszystko jakoś łatwo przychodzi. Są wyluzowani, nie zawracają sobie głowy problemami. Są po prostu tacy, że umieją się naturalnie cieszyć życiem. Na pewno znasz chociaż jedną taką osobę. Zadajesz sobie ciagle pytanie jak ona to robi i dlaczego Ty tak nie potrafisz. A więc zadzwoń do niej. Umówcie się na kawę. I spytaj jej jak ona to robi. Może to jest prostsze niż myślisz. A może po prostu samo spotkanie będzie tak fajne, że od razu poprawi Ci się humor.

9) RUSZ SIĘ Z KANAPY. Wiem, wiem jak bardzo się nie chce. Pogoda jest okropna. Pod kocem jest o wiele przyjemniej. Ale uwierz mi, że nawet zwykły spacer poprawia humor. A na przykład taka joga, albo bieganie czy jakiś inny rodzaj sportu to już w ogóle poprawia humor mega. Mi się też nie chce. Ale to właśnie joga postawiła mnie na nogi po porodzie. I będę jej za to wierna do końca życia.

10) ROZEJRZYJ SIĘ. Zatrzymaj wzrok na tym co pozytywne. Na tym co kochasz. Na tym co jasne dobre i piękne. I takich dziesięć rzeczy wokół siebie znajdź. To może być gorąca herbata w tym ulubionym kubku z biedronką. Psi łeb na kolanach. Otwarta książka. Mąż w okularach pochylony nad rachunkami. Nasz dom. Tulipany w wazonie. Kolorowa naklejka na nodze od stołu. To może być wszystko co tylko chcesz.

11) PODZIĘKUJ. Wieczorem przed snem usiądź sobie wygodnie. Skup wzrok na płomieniu świeczki. Albo na granatowym niebie za oknem. I podziękuj. Na głos albo po cichu w głowie. Za ten dzień. Za rodzinę. Za chleb. Za dach. Za wodę. Za to tiramisu. Za nową fryzurę. Za puder. Za to, że już nigdy nie będziesz w tych podartych majtkach chodzić. Za otwarte okno, przez które świeże powietrze wpada i szepcze Ci do ucha, że przed Tobą jeszcze wszystko jest możliwe. Podziękuj.

Previous Post Next Post

You Might Also Like

4 komentarze

  • Reply k4tiee 22 stycznia 2017 at 9:43 pm

    zawsze myślałam, że kupowanie ciuchów poprawia mi humor, ale od niedawna zauważyłam, że najbardziej przyjemność mi sprawia wyrzucanie niepotrzebnych rzeczy tak jak napisałaś np skarpetek rozciągniętych, koszulek co to niby do chodzenia po domu zostawione a tylko leżą i miejsce zawalają, od razu się na duszy lepiej robi jakby przestrzeń się powiększała czy coś :):):)

    • Reply Iwa 23 stycznia 2017 at 8:40 am

      Dokładnie 🙂 mi też to mega poprawia humor!

  • Reply Dagmara 22 stycznia 2017 at 7:42 pm

    Ja bym do tych rzeczy dorzuciła jeszcze: poczytaj bloga kogoś, kogo lubisz, kto z różnych przyczyn jest ci bliski, kto mądrze pisze, bo wnioski z własnego życia wyciągnął, kto swoim pisaniem daje ci motywację do lepszego życia. Mnie to bardzo pomaga! I jeszcze obejrzyj film, może być głupi, byle bawił do łez, np Garfield albo Shrek, albo Jaś Fasola. Ja dziś obejrzałam Garfielda 🙂 I jeszcze „Smażone zielone pomidory”. Ponadczasowa klasyka. To akurat film nie do śmiechu, ale przepojony nadzieją. Po prostu piękny.

    • Reply Iwa 22 stycznia 2017 at 9:27 pm

      O tak! Smażone zielone pomidory obowiązkowo trzeba obejrzeć

    Leave a Reply