Monthly Archives

Listopad 2017

jezyki
macierzyństwo

Wszystko może być wszystkim – czyli w co się bawić z dziećmi

Małe dzieci potrafią zamienić klocek w mydło.
Dwa krzesła w autobus.
Duży pokój w las.
Długopis w strzykawkę.
Zmieniają makaron w kolce jeża.
Dywan w plażę.
Malują słońce na zielono.
Czytają książki do góry nogami.
Jedzą niewidzialne lody.

Małe dzieci nie znają granic.
Nie trzymają się schematów.
Dla nich wszystko może być wszystkim.
I to jest w nich takie cudowne.

Chciałam się z Wami podzielić kilkoma zabawami, które ostatnio u nas są hitem.
Nic nie kosztują.
Poza wyjściem z zamkniętego świata dorosłych.
I uwierzeniem na godzinę czy dwie, że wszystko może być wszystkim.

AUTOBUS

Ustawcie razem z dzieckiem dwa albo trzy krzesła jedno za drugim.
Z kolorowego papieru wytnijcie karteczki-bilety.
Posadźcie na krzesłach misie, lalki oraz siebie i dziecko.
Dziecko może rozdawać i sprawdzać bilety.
Moje lubi też zapinać każdemu pasażerowi pasy.
Stajemy na czerwonym świetle.
Jedziemy na zielonym.
Robimy brum brum.
Trąbimy piiiiipiiiip.
Wysiadamy na przystanku.
I wsiadamy z powrotem.
I tak przez godzinę.

GRZYBY

Z papieru albo jeszcze lepiej z tektury wycinamy grzyby.
Im więcej tym lepiej.
Najlepiej około dziesięciu.
W różnych rozmiarach.
Potem zamykamy dziecko w jednym pokoju.
A w drugim chowamy grzyby tak aby nie były centralnie na środku.
Ale też tak, żeby nasze dziecko mogło je znaleźć zanim zdąży się znudzić i zniechęcić szukaniem.
Potem dziecko wołamy.
I razem chodzimy po pokoju mówiąc.
Grzyby, grzyby, grzyby.
Gdzie wy się chowacie.
I trochę podpowiadamy w razie czego 😉
U mnie ta zabawa trwała równo godzinę.
I została skwitowana przez moje dziecko.
„Mama! To jest baldzo fajna zabawa!”

LEKARZ

Zabawa stara jak świat.
Rozkładamy na podłodze koc.
Na kocu układamy razem z dzieckiem wszystkie lale, misie, króliczki, świnki, kubusie puchatki, liski, słoniki…
No po prostu całe to pluszowe towarzystwo, które zamieszkało wraz z dzieckiem pod naszym dachem.
Dajemy dziecku do ręki długopis/strzykawkę.
Bierzemy kilka prawdziwych plasterków.
Albo w wersji ekonomicznej taśmę klejącą, która się świetnie w roli plasterków spisuje.
No i teraz dziecko może szaleć.
Robić zastrzyki.
Przyklejać plasterki.
Ostatnio dziadek wyszedł od nas z czterema plasterkami na głowie.

URODZINY

Tutaj również do zabawy zapraszamy wszystkie miśki.
Sadzamy gości.
Nasze dziecko obiera miejsce na środku.
Zapalamy świeczkę (u nas zwykły tealight).
I śpiewamy sto lat.
Potem dziecię zdmuchuje świeczkę.
I tak można aż do wypalenia.
No bo w końcu kto powiedział, że urodziny można świętować tylko raz w roku?
Zabawa oczywiście pod nadzorem dorosłych gdyż jak zapewne wiecie dzieci + ogień = pożar

WYJŚCIE DO PRACY

Kajka uwielbia się w to bawić.
Zakłada buty.
Ja jej otwieram drzwi.
Mówię: papa Kaja.
Machamy sobie gdy ona stoi przy windzie.
A potem biegiem wraca do domu.
Zdejmuje buty i mówi.
„Kaja była w pracy.
I już wróciła do domu.”
Potem znowu zakłada buty.
I bawimy się od nowa.
Zabawa dodatkowo rozwija umiejętność zakładania przez dziecko butów.

JEŻYKI Z MASY SOLNEJ

Do zrobienia masy solnej potrzebujemy:
– szklanka soli drobnoziarnistej
– szklanka mąki
– pół szklanki wody
Z tej masy nasze dziecko może ulepić wszystko.
My ulepiłyśmy jeżyki.
W które to następnie można wetknąć zapałki, makaron, pocięte słomki, goździki, ziele angielskie, żołędzie…no wszystko co nam przyjdzie do głowy.
Po paru dniach gdy jeżyki wyschną dziecko może je pomalować farbami.
I stają się nieocenioną ozdobą naszego mieszkania.
Tylko przypadkiem nie próbujcie ich wyrzucić do kosza.
Gdyż taka sytuacja może się zakończyć podobnie jak film Armagedon.

Tych zabaw jest milion.
I wcale nie trzeba mieć do tego play station, barbie i lego.
Wystarczy nasz czas.
Wyobraźnia.
I dobry humor.
Bo przecież możemy bawić się wszystkim… we wszystko.

stopka
macierzyństwo

Jasiu

Jasiu maleńki
Synku mlekiem pachnący
Chłopczyczku

Zatrzymuję ten moment
Gdy Cię trzymam w ramionach
Takiego małego niczym orzeszek

Zatrzymuję w pamięci
Zapisuję na zawsze

Te Twoje rączki, paluszki, paznokcie
Tak małe jak zapałki
Jak od zapałek główka

Fotografuję oczami
Uszka małżowinę
Jak makaronu muszelka
Mięciutka

Tulę najmocniej
Do serca przytulam
Cieplutkie ciałko
Cztery kilo tulę

Myślę jak kiedyś urosną Ci włosy
Pod pachami
I w nosie

I jak do pracy będziesz taką teczkę nosił
ze skóry brązowej
W skarpetce dziurawej
Bo za długi paznokieć u dużego palca

A teraz trzymam ten palec
Pomiędzy swoimi palcami
I jest taki maleńki
Jak ziarenko groszku

Myślę jak na tę dziewczynę kiedyś spojrzysz
Inaczej niż na wszystkie inne dziewczyny
I jak pierwszy raz upadniesz
Gdy ktoś Cię uderzy

Jak potem wstaniesz
Jak kupisz kwiaty
Nie dla mnie
Jak zrobisz coś bardzo głupiego
I co to będzie
Myślę

I myślę Jasiu
Jak kiedyś bedziesz swoje dzieci tulił
I te ich uszy muszelki całował

Jak bedziesz prześcieradło zmieniał
I w sklepie mięso na mielone kupował
Brodę golił
I auto tankował

Jak kupisz mi mydło w płynie
O zapachu grejpfruta
Takie eleganckie
Do gościnnej łazienki

A teraz tulę Cię Jasiu
Mój groszku
Orzeszku

Jasiu maleńki
Synku mlekiem pachnący
Chłopczyczku

tata
macierzyństwo

Tata moich dzieci

Tata moich dzieci zamienia kanapeczki w statki i samoloty.
Bo chce, żeby ona zjadła pożywne śniadanie.

Kupuje w rossmannie różowy płyn bąbelkowy do robienia gigantycznej piany.
Bo wie, jak nasza córeczka lubi się kąpać.

Ma w szafie obok krawatów naklejki ze świnką peppą.
Na wszelki wypadek, gdyby obudziła się z płaczem.

Tata moich dzieci wstaje o drugiej w nocy i przewija naszego synka.
Bo wie jak bardzo mi się nie chce ruszać wtedy z łóżka.

Tata moich dzieci siedzi pół godziny w łazience na podłodze.
I czeka cierpliwie aż ona umyje zęby.

Zamiast lalki barbie kupuje malutką latarkę.
Bo wie, że to jest właśnie ten wymarzony prezent.

Tata moich dzieci od dwóch lat był na piwie może ze trzy razy.
Bo wie, że w domu na niego czekamy.

Kładzie się na podłodze.
I patrzy w sufit.
Udając, że to niebo.

Kuca pod umywalką cztery razy z rzędu.
Bo chce żeby ona go znalazła gdy bawią się w chowanego.

Śpiewa piosenkę o ogórku.

Tańczy labada.

Pokazuje jak wkręcić żarówkę.

Nosi na barana.

Całuje małe brzuszki.

Wszystko spokojnie tłumaczy po sto dwadzieścia razy.

Zmienia pieluchy.

Myje włosy tak, żeby piana nie wpadła do oczu.

Ma siłę.
Gdy ja już dawno jej nie mam.

Tata moich dzieci.
To najlepsze co mogło mi się przytrafić.

tea
wierszyki

Herbata

Można urodzić dwójkę zdrowych dzieci.
Mieć w mężu najlepszego przyjaciela.
Mieć obie ręce oraz nogi.
Na nic nie chorować.
Wyglądać jako tako.

Można mieć wygodne mieszkanie.
Samochód, który jeździ.
Świeży chleb na śniadanie.
I rogaliki z makiem.

Pomimo tego można.
Zamknąć się w łazience z płaczem.
Bo herbata znowu wystygła.
Zanim zdążyło się ja wypić.