All Posts By

Iwa

porsche copy
życie

Nie masz porsche #uswiadomtosobiesobie

Życie jest dokładnie takie jakie jest.

Jak jest zimno to jest zimno.
Jak jest ciemno to jest noc.
Jak jest głośno to jest sylwester albo nie daj Boże wojna.
Jak masz takie włosy, że zawsze ten jeden kosmyk na lewo to nie obcinasz grzywki i już.

No jest jak jest ale nie każdy to rozumie.

Czasem nam się wydaje, że jak nie mamy porsche to tak naprawdę je mamy.
A nie mamy.
Nie mamy tego porsche tylko mamy forda albo toyotę.
No chyba, że mamy porsche to co innego.

Czasami mamy resztki obiadu w zlewie.
I pełen kosz prania.
A udajemy, że nie mamy.
Zdjęcia robimy gdzieś z daleka od tego kosza.
Albo u sąsiadki w mieszkaniu.
I pokazujemy innym o zobacz jak ja nie mam zupełnie w domu kosza z praniem.

Albo jemy hot doga na stacji.
Z sosem majonezowym i ketchupem.
Następnie snikersa i to wszystko popijamy colą.
A potem z koleżanką na lunchu zamawiamy jarmuż z jarmużem w sosie jarmużowym.
I z zazdrością wwąchujemy się w zapach salami parujący z pizzy obok.

Wieczorem w dresie rozwaleni na kanapie przez pięć dni w tygodniu milczymy.
Aby w sobotę wrzucić na fejsa zdjęcie z wystawy.
Albo najlepiej z Londynu czy innego Dubaju.
A wygnieciona kanapa już gorsza jest.
Mniej fotogeniczna.

Soki, koktajle w kolorze zielonym oraz puddingi chia wszelakie.
Prezentują się o niebo lepiej niż poczciwa kaszanka i pomidorowa.

Furrorę robią zdjęcia z hasztagiem #nofilter oraz #nomakeup.
Albo moje ulubione #iwokeuplikethis.
I te osoby się rozumiecie budzą przepiękne.
Może lekko potargane z rozchyloną dolną wargą i lśniącym spojrzeniem.
No ja się tak nie budzę.
Ja się budzę ostatnio o piątej rano jak córeczka moja na całe gardło krzyczy „mama tajemy!”
I wyglądam jak taka aktorka, która grała w Blair Witch Project tę główną bohaterkę, której nastolatki szukały po lesie.

Dzieci moje nie tańczą baletu.
I nie biegają po łące w lnianych sukienkach.
A za to mają gile w nosie.
Przetarte kolana w szarych dresach.
Jedzą cukier prosto z cukiernicy.
I wczoraj wrzuciły szczotkę do zębów do sedesu.
Zanim zdążyłam spuścić wodę.

Jest jak jest i nie oszukujmy się, że mamy porsche jak nie mamy.
No chyba, że mamy porsche to co innego.

marchewka
życie

O tym jak kupiłam marchewkę dla pani z przedszkola

Ostatnio sporo sobie myślę.
Chodzę, dużo spaceruję sobie.
Marzną mi uda.
Miksuję pesto z zielonej pietruszki.
Staram się jeść mniej słodyczy.
I mniej wydawać pieniędzy.

Zapisałam się na fizjotrening.
Tam są takie małe piłeczki z kolcami, które podkładamy sobie pod plecy i się na nich turlamy.
To jest fajne.
Trochę boli.
A trochę to jest tak, że czujesz wreszcie, że coś czujesz.
Skupiasz się na tych piłeczkach i na tym bólu i to jest tylko Twoje ten moment i ten ból jest tylko Twój.

Dzisiaj byłam w dwóch biedronkach.
Po taką marchewkę z czekoladkami Lindt’a.
Kupiłam wczoraj taką w prezencie dla pani z przedszkola.
No i jak ją kupiłam to od razu żałowałam, że nie kupiłam drugiej dla nas.
Bo w środku były czekoladowe króliczki, czekoladowe biedronki, czekoladowe robaczki i czekoladowe marchewki na patyczku.

No i tak tego żałowałam, że pomyślałam, że w sumie to po co będziemy tej pani z przedszkola tę marchewkę dawać.
Że przecież możemy jej nic nie dawać.
Albo po prostu dać jej z okazji Świąt coś innego.
Tylko, że czegoś innego akurat u nas w domu nie było a było już za późno żeby to coś innego kupić.
Więc finalnie dzisiaj rano marchewka pojechała do przedszkola.
A ja pędem poleciałam do biedronki.

W tej samej biedronce, w której jeszcze wczoraj było całkiem dużo marchewek, dzisiaj nie było już żadnej.
Kupiłam więc czekoladowego królika i poszłam do drugiej biedronki jakieś dwa kilometry dalej.

W drugiej biedronce również nie było marchewki natomiast były duńskie ciasteczka w pięknych kolorowych puszkach, jedyne sześć złotych za sztukę.
Wzięłam żółtą, niebieską i różową.
Fioletową sobie darowałam bo już bez przesady z tymi słodyczami.

Jednakże moje dziecko bardzo było rozżalone brakiem marchewki w obu biedronkach.
A tym samym brakiem owej marchewki w naszym domu.
Tak więc dałam się namówić jeszcze na szybki kurs do Piotra i Pawła gdzie o niebiosa marchewka była.
Parę złotych droższa niestety ale jak się powiedziało Piotr to trzeba powiedzieć Paweł.

Takim oto sposobem na te Święta mamy wymarzoną marchewkę Lindt’a a także czekoladowego królika oraz trzy puszki duńskich ciasteczek.
Niebieską, żółtą oraz różową.

A jutro polecę chyba po tę fioletową bo trochę zaczynam żałować, że jej nie kupiłam.

chaos
życie

Chleb

Czekam pod prysznicem aż zaparuje szyba by narysować na niej palcem serce.

W mojej głowie jest chaos.
Każdy dzień jest inny.
Każdy taki sam.

Muszę to zapisać myślę.
Wychodzę spod prysznica i to zapisuję.

Jestem czy mnie nie ma.
Jestem nie.
Mnie ma.
Czy.

Kiedyś było tak łatwo jak wtedy gdy znalazłam dziesięć tysięcy.
I to starczyło na wszystko co chciałam.
A chciałam piórnik z my little pony taki z przegródkami na gumkę i klej.

Tak łatwo jak się wybierało adidasy pod Pałacem Kultury.
Takie albo takie.
Na rzepy czy bez.
Wzięłam wtedy na rzepy.
I skakałam w nich w gumę na boisku podstawówki numer osiemnaście.

Zrobiłam dzisiaj hummus kupiłam dzisiaj chleb.
Byłam w aptece i na poczcie.
Odebrałam Kaję z przedszkola i wracając rozpłakał się Jaś.

Spotkałam wtedy sąsiadkę, która zapytała jak sobie daję radę.

Ciężki ten podwójny wózek wie pani szczególnie pod wiatr.
Ostatnio sporo wieje ale dzielnie go pcham.
Bo co mam zrobić.
Przecież nie zostawię go na chodniku tego wózka i sobie nie pójdę na dworzec.
Nie kupię sobie biletu do Sopotu.
Nie wsiądę przecież do tego pociągu w jedną stronę bo zamiast zielonego kamienia trzymam w ręku chleb.
Kupiłam wiejskiego ćwiartkę.
Polecam go pani.
Jest pełen glutenu i kromki ma wielkie jak słonko.
Jemy go ze smakiem i z masłem.

cosiezmienilo
coś pysznego, życie

Co się zmieniło co się nie zmieniło – czyli przepis na najlepsze ciasto marchewkowe

Wczoraj mieliśmy gości i ja nagle zauważyłam, że na nogawce od jeansów mam kawałek kupy.
Jak to się stało nie wiem.
Ale tak ostatnio wygląda moja rzeczywistość.
Pół dnia spędzam w toalecie z dziećmi.
No i z ich kupami.
I jakimś cudem ta kupa się przypałętała.
Mówię do koleżanki.
O patrz kupę mam na nogawce.
I to jest tak jakbym powiedziała kiedyś.
O patrz dziurę sobie wyjarałam szlugiem w jeansach.
Taka zmiana we mnie nastąpiła.

No wiele się u mnie zmieniło na przykład też trochę poczucie humoru mi się zmieniło.
Bo na przykład byliśmy z Jasiem u lekarza.
Ja mówię przyszliśmy w sprawie penisa.
A ten lekarz w śmiech i mówi to pani syn ma penisa? Myślałem, że siusiaka.
No i on się śmieje.
Maciek się śmieje.
A ja się nie śmieję bo jak dla mnie to nic tutaj śmiesznego nie ma.
Ot penis.

Córka moja ostatnio się budzi w nocy z płaczem.
Ma takie ataki histerii, że nie może się uspokoić.
Aż ostatnio sąsiadka o pierwszej w nocy zaczęła walić w ścianę.
Następnego dnia spotykamy się na klatce.
Dzień dobry – dzień dobry.
Ona łypie na nas złowrogo.
A ja sobie myślę a co mnie to.
A co mnie to myślę sobie.
I to też się zmieniło we mnie.

Zmienił mi się kształt brzucha.

Obuwie zmieniłam na takie które można założyć i zdjąć bez używania rąk.

Myśli mi się zmieniły w głowie na takie jak:

– Ile zostało pieluch.
– Czy zdążę podbiec do tego stołka.
– Czy ten nóż nie leży za blisko.
– Gdzie jest zapasowy smoczek.
– Muszę umówić szczepienie.
– Kredki trzeba natemperować.
– Zjadłabym czekolady.
– O której następne karmienie.
– Czy te buty już nie za małe.

Kilka rzeczy się jednak nie zmieniło.
Na przykład to, że piekę najlepsze ciasto marchewkowe.
O z tego przepisu: CIASTO MARCHEWKOWE