babciadanka
życie

Babcia Danka

Moja Babcia, zawsze miała w szafce, różnego rodzaju pojemniki i podstawki.
Słoiki po majonezie kieleckim.
I plastikowe pudełeczka po maśle roślinnym.
Tacki od rolady lodowej koral.
I biały papier spożywczy.
I nigdy nie wypuszczała mnie z domu, bez czegoś pysznego, w ten pojemnik i papier zawiniętego.

Widzę ją, jak myje tę lepką od lodów tackę.
I tłusty od margaryny pojemnik.
Jak po wizycie w cukierni, delikatnie otrzepuje biały papier, z resztek cukru pudru.
Składa go w równą kostkę, i chowa do szuflady.

I nagle przy tym myciu, i papieru składaniu, na jej twarzy pojawia się uśmiech.
A w głowie myśl o tym, że jak przyjdę, to właśnie w ten papier, i te pudełko, zapakuje mi ciastko, krem i te najlepsze na świecie rogaliki z cukrem.

I myślę sobie o tym, jak zawsze gdy u niej byłam, to sok wyciśnięty na mnie czekał z pomarańczy. I naleśniki smażone na maśle.

I jak nagle, w środku zimy, na deser serwowała mi, zerwane przez Dziadka poziomki.
Które czekały na ten moment w zamrażarce.
A do tych poziomek, zawsze bita śmietana była.
Ukręcona z proszku firmy śnieżka.

I jak wyciągała filiżankę do herbaty, z najwyższej półki.
Przysuwając sobie taboret, bo za niska była żeby dosięgnąć.

Myślę o tych jej bezach z kremem kawowym, i karpatce na krakersach słonych.
O tych na Wielkanoc mazurkach kajmakowych, w trzech smakach.
Na jednej blaszce równiutko ciastem oddzielonych.
Które czekały od rana na balkonie, ścierką czystą przykryte.
I na które już od stycznia, doczekać się nie mogłam.

O tych brzoskwiniach słodkich, z puszki, do których wkładała po łyżce borówek.
I o tym jak masło skrobała, i z tych wiórków, na szklanym spodeczku, przepiękne kwiaty tworzyła.

I jak do tego słoika po majonezie kieleckim, sałatki jarzynowej wkładała.
I serce swoje całe, pod nakrętką mieściła.

Previous Post Next Post

You Might Also Like

No Comments

Leave a Reply