mata3
macierzyństwo

Brak czasu to pieniądz

Na macierzyńskim oszczędzanie praktycznie dzieje się samo.
Tak jakoś wychodzi, że na wydawanie pieniędzy czasu nagle nie ma.
Ja na ten przykład:

– Nie kupuję już gazet. Na początku kupowałam. Miałam zamówioną prenumeratę Elle. Raz na jakiś czas kupiłam sobie grubaśny Twój Styl. Czasem Wysokie Obcasy. Nie przeczytałam nic. Nic!!! Może ze dwa numery Elle przejrzałam na szybko. I w końcu się poddałam. Przestałam kupować. A zresztą i tak te gazetowe treści już nie trafiały do mnie tak jak kiedyś. Ale na wakacje czy na działkowy weekend to sobie kupię gazetę jak nic!

– Nie chodzę do spa i na paznokcie. No nie chodzę. Do fryzjera czasem pójdę i na tym koniec. Nie mam czasu. Byłam na paznokciach raz to potem nie miałam czasu tego lakieru zmyć i wyglądało to gorzej niż jakbym nie poszła. Więc od jakiegoś czasu nie chodzę. Może na wiosnę pójdę. Zobaczę jeszcze czy czas będę miała.

– Nie chodzę do centrów handlowych. Najpierw nie chodziłam bo Kaja ciągle płakała. Więc jedynie do parku przez dwie godziny chodziłam. Najlepiej w kółko po żwirowej ścieżce bo tylko tak moje dziecko spało. A teraz też nie chodzę bo jak raz w końcu poszłam to się bardzo tam źle poczułam. Przytłoczyła mnie ilość świateł, ilość ludzi i ilość tych sklepów i ich zawartość. Poza tym nie mam czasu.

– Przez pierwsze pół roku mojej córki życia, praktycznie nie jadłam. Bo na prawie wszystko co zjadłam Kajka reagowała źle. Tzn płaczem nieopanowanym do późnych godzin nocnych. Więc starałam się nie jeść niczego co nie było krupnikiem, za który nie płaciłam nic bo dostawałam go od mamy. Do dziś na krupnik patrzeć nie mogę. A jak już mogłam jeść, to nie jadłam, bo tak dokładnie tak nie miałam na to czasu.

– Kosmetyki ograniczyłam do minimum. Bo nagle posiadanie eyelinera w kolorze mystic blue czy cieni do powiek z perłową poświatą przestało mieć sens. A na te wszystkie pilingi, balsamy i maseczki czasu naturalnie nie miałam.

– Sprzedałam kilka eleganckich torebek i butów na obcasie. Po tym jak zauważyłam, że z dzieckiem uwieszonym na biodrze najwygodniej chodzi się w tenisówkach. A rzeczy, których przy dziecku robi się nagle do zabrania tona najlepiej się nosi w plecaku. Tak aby ręce i biodro do targania dziecka pozostawały wolne.

Z tym oszczędzaniem jednak nie jest tak pięknie jak mogłoby się wydawać.
Bo nagle doszły wydatki nowe.
Musiałam się zaopatrzyć w dwie nowe pary dresów.
W wyżej wspomniany plecak gdyż ostatnio coś takiego nosiłam w liceum.
Specjalistyczne kremy do rąk, które myte i dezynfekowane co dziesięć minut zaczęły pękać i zrzucać skórę.
Kupiłam sobię matę do jogi.
Żeby ćwicząc na niej jakoś odreagować ten brak czasu na wszystko inne na co do tej pory czas miałam.
No i czekolada.
Jak już Kajka zaczęła jeść normalnie, to musiałam sobie to jakoś wynagrodzić kupując a następnie zjadając kilogramy czekolad Lindta, Marabu oraz Milki.

Tak więc swój bilans oceniam na zero.
Może z małą przewagą na plus.
Bo jednak przy dziecku ilość potrzeb własnych drastycznie spada.
Pojawiają się za to wydatki z kategorii wydatków na dziecko.
Lecz to już zupełnie inna historia.
Nie taka zabawna a lekko depresyjna.
Zostawmy więc ten temat z myślą pozytywną taką, że na macierzyńskim ten na wszystko brak czasu, to pieniądz w naszej od dresu kieszeni.

Previous Post Next Post

You Might Also Like

8 komentarzy

  • Reply monika 20 lutego 2017 at 11:05 pm

    A ja zostawiłam marynarkę, zdawało by się piękną i elegancką. I ostatnio gdy ubrałam ją z pewną dumą usłyszałam od Córki lat 11, że wyglądam w tym modelu jak dinozaur. Hm, może i tak…

    • Reply Iwa 21 lutego 2017 at 9:15 am

      🙂 no tak…bardzo możliwe jednak, że za kilka lat znowu będzie modna!

  • Reply Dagmara 20 lutego 2017 at 9:58 pm

    Nie, no ja sobie muszę od czasu do czasu coś kupić, bo bym w totalną depresję popadła. Zwykle w internecie kupuję, bo łażenie po sklepach, zwłaszcza galeriach handlowych, zwyczajnie mnie męczy. W kosmetyki nigdy za dużo nie inwestowałam, ale perfum kilka różnych lubię mieć i psikam się co rano, żeby sobie morale podnieść. Z gazet zrezygnowałam, bo tak jak piszesz, nieadekwatna ich treść do realiów życia mojego. A książki wypożyczam z biblioteki albo dostaję w prezencie, więc to akurat tanie hobby. Dziecku Barbie używane kupiłam i to była słuszna decyzja, bo zeszmaciła je w trybie natychmiastowym. Tak więc ogólnie minimalizm rządzi.

    • Reply Iwa 21 lutego 2017 at 9:15 am

      Ja z perfum zrezygnowałam. Bardzo długo nie używałam i jak teraz się psiknę to zapach mnie przytłacza. Może na jakieś większe wyjścia 🙂

  • Reply k4tiee 20 lutego 2017 at 9:08 pm

    a tymi gazetami masz rację, ja już tylko książki czytam, jak mam trochę czas bo kocham i bez książek żyć nie mogę i wtedy mózg mi pracuje lepiej 🙂

    • Reply Iwa 20 lutego 2017 at 9:11 pm

      Oj tak na książki zawsze się czas znajdzie 🙂

  • Reply k4tiee 20 lutego 2017 at 9:06 pm

    z tym oszczędzaniem to dziwnie na macierzyńskim a jeszcze dziwniej na wychowawczym 🙂 niby człowiek tyle ubrań nie potrzebuje, bo do pracy nie chodzi, więc codziennie innych ubrań nosić nie musi, ale od siedzenia w domu troszkę człowiek, a raczej kobieta wariuje i jak zaprowadza dziecko starsze do przedszkola to chciałaby wyglądać jak „człowiek” wyglądać i czasem coś ładniejszego założyć i musi sobie coś kupić, żeby nie zwariować jak już wcześniej pisałam, mnie nawet szpilki czarne w pawlaczu wysoko leżące cieszą, chociaż miałam je na nogach 3 razy, ale czasem w domu zakładam, żeby lepiej się poczuć…. ot tak moje przemyślenie 🙂

    • Reply Iwa 20 lutego 2017 at 9:12 pm

      ja sobie też ulubione szpilki zostawiłam 🙂 jeszcze przyjdzie pora i na nie!

    Leave a Reply