chaos
życie

Chleb

Czekam pod prysznicem aż zaparuje szyba by narysować na niej palcem serce.

W mojej głowie jest chaos.
Każdy dzień jest inny.
Każdy taki sam.

Muszę to zapisać myślę.
Wychodzę spod prysznica i to zapisuję.

Jestem czy mnie nie ma.
Jestem nie.
Mnie ma.
Czy.

Kiedyś było tak łatwo jak wtedy gdy znalazłam dziesięć tysięcy.
I to starczyło na wszystko co chciałam.
A chciałam piórnik z my little pony taki z przegródkami na gumkę i klej.

Tak łatwo jak się wybierało adidasy pod Pałacem Kultury.
Takie albo takie.
Na rzepy czy bez.
Wzięłam wtedy na rzepy.
I skakałam w nich w gumę na boisku podstawówki numer osiemnaście.

Zrobiłam dzisiaj hummus kupiłam dzisiaj chleb.
Byłam w aptece i na poczcie.
Odebrałam Kaję z przedszkola i wracając rozpłakał się Jaś.

Spotkałam wtedy sąsiadkę, która zapytała jak sobie daję radę.

Ciężki ten podwójny wózek wie pani szczególnie pod wiatr.
Ostatnio sporo wieje ale dzielnie go pcham.
Bo co mam zrobić.
Przecież nie zostawię go na chodniku tego wózka i sobie nie pójdę na dworzec.
Nie kupię sobie biletu do Sopotu.
Nie wsiądę przecież do tego pociągu w jedną stronę bo zamiast zielonego kamienia trzymam w ręku chleb.
Kupiłam wiejskiego ćwiartkę.
Polecam go pani.
Jest pełen glutenu i kromki ma wielkie jak słonko.
Jemy go ze smakiem i z masłem.

Previous Post Next Post

You Might Also Like

No Comments

Leave a Reply