chlopiec
macierzyństwo

Chłopiec

Stoję na tarasie i podlewam berberysy. Kaja już śpi. Maciek robi w kuchni herbatę.

Odwracam się w stronę drzwi, a on stoi w nich. Dziwną minę ma. Czerwone oczy. I mówi tak:

A wiesz tak sobie pomyślałem właśnie, że w tej samej chwili, jest już gdzieś na świecie jakiś chłopiec mały.

I widzę, że on już myśli o nim. Czy jasne włosy kręcone ma, czy ciemne. A może rude jak marchewka.

Czy będzie na instrumencie jakimś grał, na nartach jeździł i naleśniki z serem, zajadał ze smakiem.

Czy może będzie miał kolczyków na twarzy sto, i patriotyczny tatuaż na łydce.

A może on będzie bardzo wesoły. Że nawet na pogrzebie osoby bliskiej, żartować będzie. I zawsze, na wszystko, żartem odpowiadać.

Czy w restauracji on zamówi kotleta, czy makaron raczej.

I czy będzie wolał iść przodem, czy z tyłu.

Czy będzie lubił wieczorem z herbatą siedzieć, czy raczej do maratonu trenować będzie.

Czy kran sam naprawi, czy do hydraulika zadzwoni.

I czy Kajkę nasza za rękę weźmie, gdy jakiś smutek na jej drodze stanie, czy te żarty wtedy z rękawa wyciągnie.

Czy jej oczy dla niego, najpiękniejsze bedą, i uśmiech jej dla niego najmilszy.

Czy w zimę czapkę z pomponem założy, przez nią niezdarnie na drutach zrobioną.

I czy jak ciasto z zakalcem mu zrobi to o dokładkę poprosi.

Tak patrzę na Maćka i widzę.
Że od tej chwili już właśnie. On się z podzieleniem nią, powoli godzi. Z myślą o tym, że jest taki chłopiec.

Previous Post Next Post

You Might Also Like

No Comments

Leave a Reply