facetwciazy
życie

Facet w ciąży i torebka

W zeszłą sobotę poszłam na pobranie krwi.
Poszłam tam wcześnie rano.
Na samo otwarcie.
Licząc, że będę jedyną osobą, która wpadła na ten pomysł.

Okazało się, że się pomyliłam.
Bo w kolejce było już przede mną osiem osób.
W tym trzy kobiety w ciąży.
Recepcja była jeszcze zamknięta.
Bo to było za dwanaście ósma.

Wtem przyszła kolejna osoba.
A była to bardzo ładna pani.
Z przepiękną torebką, co to kosztuje miliony monet.
Taką na ramię.
Ze skóry w kolorze karmelu.
Trochę jak worek.
Trochę jak szoperka.
No świetna torba.
Aż żal, że taka droga.

I ona stanęła razem z tą torebką.
Co to trochę jak worek.
A trochę jak szoperka.
Przed samą recepcją.
Normalnie stanęła tak, że się ewidentnie oparła o blat.

Wśród czekających, którzy od recepcji byli nieco dalej, zaszumiało.
I w końcu jeden facet powiedział.
Że proszę pani tutaj jest kolejka.
A pani z torebką na to.
Że ona jest w ciąży, i że ma pierwszeństwo.

W tym momencie oderwałam wzrok od torebki.
I przeniosłam go na brzuch tej pani.
Który się okazał faktycznie bardzo duży.
I na dodatek ewidentnie w ciąży.

Facet sapnął.
Natomiast odezwała się inna pani.
Że ona też jest w ciąży, oraz że była tu wcześniej.
Na dowód czego zaplotła dłonie na pokaźnym brzuchu i również sapnęła.
Wydaje mi się, że sapnęła też trochę dlatego, że jej torebka nie była taka ładna jak torebka tamtej pani.
Jej torebka była wręcz brzydka.
Bo to była już stara złachana torebka.
Na suwak.
Zupełnie niepodobna do worka.
Ani do szoperki.
I zupełnie nie w kolorze karmelu.

W tym właśnie momencie odezwała się jeszcze jedna pani.
Że ona też jest w ciąży.
A potem jeszcze jedna.

Aż w końcu ten facet, który odezwał się pierwszy, nie wytrzymał napięcia i rzekł.
Drogie panie, wszyscy się tutaj źle czujemy.
Ale nie róbmy z tego tragedii.
Jak jest kolejka to jest kolejka.

Na to się już nie mogłam zgodzić.
Więc powiedziałam do roztrzęsionego tłumu.
Że proponuję, żeby jednak te osoby w ciąży poszły na badanie pierwsze.
A dopiero po nich poszła cała czekająca reszta.

Bo chyba każdy wie.
Że ciąża to nie przelewki.
I to nie chodzi tylko o złe samopoczucie.
Ale o permanentny stan życia z ruszającą się osobą w brzuchu.
Życia cięższego o wiele kilogramów.
Uboższego o wieczorny kieliszek wina.
O sery pleśniowe.
Zimne piwo.
I sushi.
Z finałem w postaci porodu.
A już ciąża na czczo i to za dwanaście ósma to już w ogóle.

Facet prychnął.
Spojrzał na mnie z miną chyba cię pogięło bezrozumna istoto.
Po czym wstał i oznajmił wszystkim zebranym.
Że w takim razie on musi iść pierwszy.
Ponieważ on również jest w ciąży.

I muszę przyznać, że brzuch miał większy.
Niż pani z torebką.
Co to trochę jak worek.
A trochę jak szoperka.

Previous Post Next Post

You Might Also Like

2 komentarze

  • Reply Dagmara 27 maja 2017 at 10:58 am

    Nie znoszę facetów z wielkim brzuchem. No po prostu nie znoszę. I zawsze jak takiego widzę, mam ochotę zawołać: O matko, facet w ciąży! A temu z Twojej opowieści to bym powiedziała: Ciąża z obżarstwa to nie ciąża, drogi panie!

    • Reply Iwa 29 maja 2017 at 9:30 pm

      No ja też nie przepadam za takimi panami 😉

    Leave a Reply