mam_wszystko2
macierzyństwo

Leżak

Gdy rodzi się dziecko wszystko wywraca się do góry nogami. A najbardziej wywraca się nasz czas wolny bo nagle jest go mniej więcej sto razy mniej.Prysznic dwa razy dziennie to zbędny luksus, wypicie gorącej herbaty to wyjątkowe wydarzenie, a żeby usiąść z książka na chwile to to jest żart taki, ze boki zrywać.

Więc jak już kiedyś zdarzy się taka chwila, ktoś wpadnie pomóc, albo jest weekend, czy tak jak teraz jesteśmy razem na Mazurach to ja te chwile dla siebie traktuje jak skarb największy, wygraną w lotto i prezent najlepszy.

Dzisiaj jest piękna pogoda. Słońce wyszło pierwszy raz od tygodnia.Więc plan numer jeden to leżak.Leżak już sobie wcześniej na tarasie ustawiłam, w miejscu najlepiej słońcem oświetlonym. Maciek poszedł z Kaja na drzemkę wiec dla mnie czas start.

Przez chwile rozważałam czy nie zrezygnować dzisiaj z prysznica by na leżaku dłużej leżeć, lecz pomyślałam, że taka trochę nieświeża i z włosem tłustym nie będę tak cudownie się czuła jakbym chciała, więc postanawiam sobie ten prysznic traktować jako przyjemność i o tym leżaku nie myśleć tak pożądliwie.

Gdy świeża, pachnąca z mokrymi włosami w stronę leżaka kierować kroki zaczęłam, na swojej drodze ujrzałam stół brudny i śniadania resztki na nim.Więc myślę sobie, że jak ja na tym leżaku, tak leżeć mam i jak w raju się czuć, gdy obok za ściana, na stole słoiki z miodem otwarte stoją i do sera muchy lecą. Szybko zbieram ten majdan i do kuchni zanoszę. Stół ścierką przecieram i przy okazji na komodzie obok rzeczy układam bo nieład się jakiś wkradł i burzy to moje poczucie spokoju.

Widzę przez okno jak w pełnym słońcu mój leżak stoi. Idę jeszcze tylko do kuchni by herbatę zrobić i z nią już na leżak w spokoju się udać. Lecz tam dostrzegam zlew zawalony, naczynia ze śniadania po sufit stoją.I nie mam jak do czajnika wody nalać. Nerwowo zerkam na zegar, ile to jeszcze czasu zostało, podwijam rękawy i zmywam. Masło i ser szybko chowam i przy okazji przez to słońce co świeci widzę wyraźnie jaki syf na drzwiach od lodówki się zrobił. Nerwowo ślinę przełykam i myje lodówkę naprędce.

Do toalety idę na chwile i widzę, że dawno nie sprzątana była ale tu mocno zęby zaciskam nie dam się trudno niech brudno będzie bo leżak czeka herbata stygnie i przecież mój czas teraz leci. Idąc na taras z herbata przypominam sobie, ze miałam odkurzyć dzisiaj bo dywan z psiej sierści już na podłodze leży lecz czasu na to tracić nie chce, na szybko zamiatam te kłaki i na leżaku się wreszcie kładę.

Leżę na leżaku nareszcie. Twarz do słońca wystawiam, oczy mrużę i leżę. Wyciągam rękę przed siebie, patrzę jak przez palce promienie słońca wpadają i nagle myślę, że  może skoczę jeszcze tylko po krem do rąk bo skórki takie wysuszone i w ogóle może odżywkę na paznokcie sobie nałożę. Poza tym kurcze ten leżak jednak to nie taki wygodny jest jak ten na dole. I może warto by było zejść do piwnicy i przynieść ten wygodniejszy. Bo jak już leżę i czas dla siebie mam to musi być przecież najwygodniejszy leżak z możliwych.

Wiec wstaje i schodzę po ten wygodniejszy leżak.I gdy już mam się położyć na nim oni się budzą.
I słyszę jak śmieje się dziecko moje i szlag mnie trafia na maxa.
Bo jak on ma czas wolny to od pierwszej minuty do ostatniej na tym leżaku siedzi i czyta gazetę i piwo wypije i jeszcze w nosie zdąży podłubać i gdy mnie widzi jak fukam i prycham to nic nie rozumie tylko mówi „Kochanie ale o co Ci chodzi? Przecież miałaś dziś tyle czasu dla siebie!”

Next Post

You Might Also Like

No Comments

Leave a Reply