najgorzej
wierszyki

Jak niedobrze, że jest dobrze

Oj jak mi niedobrze.

Bo moje zdrowe dzieci płaczą.
Bo nie stać mnie na szóstą parę butów.
Bo na obiad znów pomidorowa.
Zima za zimna.
Lato za gorące.
Truskawki za mało słodkie.

Córka dostała cztery plus a nie pięć.
Bo wolałam jak w kinie reklam nie było.
Wybór mam w sklepie za duży i nie wiem, którą szynkę kupić.
Nie ma gdzie zaparkować drugim samochodem.
A mąż krzywo wiesza pranie.

Dziecko rośnie za szybko.
W pracy czas płynie za wolno.
Wifi w nowym smartfonie nie działa.
A piwo podali za ciepłe.

Sushi miało być surowe, a przywieźli pieczone.
I te kolczyki z brylantem za ciężkie są dla mnie.

Oj jak niedobrze, że tak jest mi dobrze.

Previous Post Next Post

You Might Also Like

2 komentarze

  • Reply Dagmara 19 grudnia 2017 at 9:22 am

    PS. Tata mojej koleżanki pięknie to onegdaj ujął, kiedy podczas pobytu w szpitalu trafił na lekarza narzekającego, że takie warunki, że pieniędzy na remont brak, że wyżywienie skromne. Powiedział mu: Proszę pana, szpital to ludzie, nie ściany. Jeśli ludzie potrafią stworzyć dobrą atmosferę, to ten tynk obłażący ze ściany ma drugorzędne znaczenie.

  • Reply Dagmara 19 grudnia 2017 at 9:18 am

    Wiesz, Iwo, to trzeba mieć po prostu w sobie, takim się urodzić – życzliwym albo nieżyczliwym. I nawet pieniądze tej prawdy nie zmienią. Wydaje mi się, że w przypadku takich zawodów jak lekarz, pielęgniarka, nauczyciel, w sposób szczególny powinno się weryfikować predyspozycje osobowościowe kandydatów. Oceniać za pomocą testów psychologicznych, choć wiem, że one też są zawodne, poziom inteligencji emocjonalnej, empatii, altruizmu. Pracuję w szkole i sama czasem nie mogę się nadziwić, że niektóre z moich koleżanek takie oschłe, nieprzyjemne, po co w ogóle taki zawód wybrały. Wiesz, ja nie jestem jakoś przesadnie miła wobec dzieci. Ale chyba mnie lubią, bo lgną do mnie. Może wyczuwają, że traktuję je poważnie, jak ludzi, małych, bo małych, ale ludzi w pełnym tego słowa znaczeniu, a nie uprzykrzonych gówniarzy. Kilka razy leżałam na oddziale okulistycznym w Szpitalu Dzieciątka Jezus. Za każdym razem ten pobyt nie był koszmarem dzięki pielęgniarkom. Wracałam tam bez stresu tylko dzięki ich podejściu – życzliwości, uśmiechowi, miłym słowom.

  • Leave a Reply