kartki1
życie

Kartki świąteczne

Kiedyś pamietam, w podstawówce i na początku liceum, wszyscy wysyłaliśmy sobie kartki.
A nawet wysyłaliśmy też czasem listy.

Kartki z wakacji wysyłałam do koleżanek z klasy, i wysyłałam kartki z wakacji do poniektórych z tej samej klasy kolegów. Do tych fajniejszych oczywiście.

W ciągu roku pisałam kartki, a czasem nawet pisałam też listy, do moich koleżanek góralek z Bukowiny Tatrzańskiej.
Listy te zawierały w sobie informacje takie jak:

– co aktualnie jadłam na obiad
– jakie mieliśmy w szkole sprawdziany
– i jakie dostałam z nich oceny
– oraz czy pokłóciłam się z którąś z koleżanek
– a jeżeli tak, to z którą i z jakiego powodu
– z kim na dyskotece klasowej tańczyłam dwa razy
– i jaką aktualnie część Ani z Zielonego Wzgórza czytam

Na walentynki ja osobiście kartek nie wysyłałam, za to pare razy osobiście taką kartkę dostałam. Pocztą normalnie przez listonosza przyniesioną.
Trzęsącą się z nerwów ręką pisaną, o tych różach i bratkach na górze oraz na dole.

Na osiemnaste urodziny dostałam od rodziców moich chrzestnych telegram.
Który mam do dzisiaj w pudełku schowany.
A esemesów nie mam. W żadnym pudełku.
Bo wtedy Nokię 8210 miałam wymarzoną swoją, która z iphonem moim teraźniejszym nijak kompatybilna nie była.
A chmur jakiś, czy innych wirtualnych przestworzy, nie było w tych czasach jeszcze.
Tylko gra w węża była i 5 sekundówki darmowe.

Na urodziny swoje czwarte bodajże dostałam od Taty mojego, który wtedy w Czechosłowacji w podróży służbowej był, kartkę z czerpanego papieru z narysowanymi kotami dwoma.
I tę kartkę rownież mam do dzisiaj.
W tym samym bodajże pudełku co tamten telegram.

Na Święta, co roku od rodziny z Australii i Anglii kartki dostaję.
Z Australii zawsze są z jakimś motywem od czapy.
Bo tam jest w Święta lato, w co do dzisiaj uwierzyć nie mogę.
Więc w zeszłym na przykład roku, kartka przyszła z Australii z Mikołajem w gaciach, który na plaży stoi a pod pachą deskę surfingową trzyma.
No mówię Wam nie do wiary, co też w tej Australii na Święta się dzieje.

A ja muszę się przyznać, że te kartki dostawać uwielbiam.
Nawet te z Sephory i Marks&Spencer.
Uwielbiam to rozrywanie koperty. Tę tajemnicę przy otwieraniu, co jest w środku.
Te ręcznie pisane słowa, tylko dla mnie wymyślone.
(Tutaj już Sephora i M&S niestety się nie sprawdzą).

I tak sobie pomyślałam, żeby w te Święta zamiast stu esemesów o treści tej samej.
Napisać kartki, osobistą ręką własną.
Długopisem jakimś, bądź do pisania czymkolwiek innym.

I niekoniecznie do Australii czy na Bukowinę daleką.
Ale do koleżanki z pracy. Do naszej manikiurzystki/fryzjerki ulubionej.
Do tego fajnego wujka siostry szwagra. Do przyjaciółki najlepszej.
Do swojego męża. Córki. Do brata.
Napisać tam coś dla nich miłego.
Coś czego dawno nie było okazji powiedzieć.
Życzyć im tego, czego tylko my wiemy, że życzyliby sobie.
I podziękować im w tej kartce, własną przez nas ręką napisanej.
Za to, że są z nami, przy nas i dla nas zawsze gdy tego potrzebujemy.
A ja gwarantuję, że ta od nas kartka, przetrwa w pudełku jakimś do końca świata nawet.

Specjalnie na tę miłą okazję stworzyłam dla Was takie kartki, które mają z tyłu dużo miejsca na to wszystko co chcielibyście napisać. Kartki są do kupienia w zakładce na górze : Kartki
W komplecie sztuk jest kartek cztery. Wraz z kopertami.

Previous Post Next Post

You Might Also Like

No Comments

Leave a Reply