koszmar
życie

Koszmar

Siadamy wieczorem do kolacji.
Jest dosyć późno bo Kajka nie chciała zasnąć.

Ostatnio często jej się to zdarza. Mówię do Maćka krojąc pieczywo.
Pamiętasz jak w zeszłym roku ją usypialiśmy czasem nawet dwie godziny?
To był koszmar.
Moim zdaniem to przez to, że w pokoju jest za jasno.

Stawiam koszyk z pieczywem obok masła na stole.
Wykładam wędliny na talerz.
Za oknem zawodzi wiatr.
Wieje deszcz.

Ech co to za pogoda. Mowię.
Zimno jest tak i nieprzyjemnie jest tak, że się odechciewa wychodzić z domu.
Psa z kulawą nogą w parku nie uświadczysz.
Szafa nam pęka w przedpokoju od kurtek, kombinezonów, bezrękawników, polarów.
I ja już mam tego po dziurki w nosie.
No mówię Ci koszmar.

Maciek zalewa wrzątkiem herbatę.
Ja wrzucam do kubka cytrynę on nie.

Jak byłam dziś w mięsnym po mięso.
To sobie nie wyobrażasz co się znowu stało.
Wychodzę objuczona siatami.
Bo do tego nowego wózka to siatek ni przypiąć ni wypiąć.
I na dodatek w tych kurtkach i czapkach na głowie wychodzę.
Pcham przed sobą jedną ręką wózek, który jedną ręką pchany za nic nie chce prosto jechać.
Więc skręca skubaniec na ścianę.
W drugiej ręce mam siatkę z mięsem.
Trzecią ręką zakładam dziecku czapkę, a czwartą próbuje sobie drzwi otworzyć.
Kajka wpycha nogę pomiędzy taki regał z chrzanami, musztardami i grzybkami w occie.
Co mi bardzo utrudnia jakikolwiek manewr.
A za mną baba czeka aż wyjdę.
Rozumiesz?
Ona czeka aż wyjdę, a w ręku ma siatkę gdzie dynda jej 10 deko sopockiej.
Reszta rąk wolna.
Na twarzy wyraz znudzenia, że ja tak wolno rozumiesz wychodzę.
No powiem Ci, że ja nie wiem co się teraz z ludźmi dzieje.
Ale nikt Ci nie pomoże już drzwi Ci nie przytrzyma dziś w mięsnym nikt.
To jest koszmar co się z ludźmi dzieje.

Maciek smaruje chleb masłem.
Nakłada plaster szynki w wyżej opisanym mięsnym przeze mnie kupionej.

A potem to ja poszłam do tego warzywniaka. Kontynuuję.
Kupiłam wyobraź sobie dwa ogórki.
Dwa ogórki kupiłam i zapłaciłam za to sto złotych!
Sto złotych.
Ceny są w tym sklepie koszmarne.
Ja nie wiem już co robić gdzie dobre i tanie warzywa kupować.
No koszmar.

Maciek przerywa nakładanie sobie na talerz ogórka.
Cofa widelec.
Zamiast trzech plasterków kładzie na kanapkę dwa.

A potem to poszłyśmy na patio.
I ja za tym naszym dzieckiem to latam jak głodna mewa za kutrem.
Bo Twoja córka nie usiedzi w miejscu sekundy.
Sekundy nawet nie usiedzi tylko biega po schodach.
Na zjeżdżalnie się wspina.
Kwiatki z rabatek wyrywa i zjada kamienie wyobraź sobie.
Ja w ostatniej chwili te kamienie jej z buzi wyciągam.
A inne dzieci siedzą w tej piaskownicy i dłubią grabkami godzinę.
No koszmar.

Jemy przez chwilę w milczeniu.
Otwieram słoik powideł.
Pyszne są te powidła, takie są pyszne, że to już ostatni słoik ich jemy.

A co tam w pracy? Pytam.
Bo trochę już mnie wkurzać zaczyna, że mąż mój tak nic się dziś nie odzywa.
Znowu Ci trzy projekty na raz wrzucili?
W tych korporacjach to teraz zero szacunku do pracownika mają.
Tyle Ci tej roboty dadzą, aż skończysz w sanatorium.
Z co najmniej trzema nerwowymi tikami i do końca życia lękiem przed odebraniem telefonu.
Te korporacje to koszmar jest nad koszmary.

I wtedy mój mąż przełknął.
Kanapkę z powidłami odłożył na chwilę na talerz i rzekł do mnie takie oto słowa.

Koszmar to był jak Twój dziadek miał siedem lat.
I podczas wojny spadająca bomba w jego dom rodzinny trafiła.

 

 

Ps. Mój mąż jest taki mądry bo przeczytał Zapiski mojego Dziadka.
To jest świetna rzecz.
Kupcie to koniecznie swoim dziadkom i babciom.
Albo swoim rodzicom jeżeli są już dziadkami.
Mogę się założyć, że po przeczytaniu będziecie w lekkim szoku.
I może trochę inaczej spojrzycie na własne problemy.
Tę książeczkę można kupić na przykład tu: link

Previous Post Next Post

You Might Also Like

2 komentarze

  • Reply Czajnik w Kropce 24 kwietnia 2017 at 3:22 pm

    Moj dziadek miał dokładnie 7 lat jak wybuchła wojna, i to byl prawdziwy koszmar. My w tych czasach ze wszystkiego robimy problem i nie potrafimy cieszyc się, że mamy wszystko co niezbędne do życia.

  • Reply Monica 24 kwietnia 2017 at 3:19 pm

    „Zapiski Babci” podarowałam Teściowej….Wydawało mi się, że to świetny prezent z jakiejś tam okazji… Ale chyba nie był…szkoda, mogłam podarować swojej Mamie…

  • Leave a Reply