lodzwgarazu
życie

Łódź w garażu

To było trochę ponad dwa lata temu.
Przeprowadziliśmy się właśnie do nowego mieszkania.
I on zadzwonił do drzwi.

Na oko jakieś 70 lat.
Wysoki.
Barczysty.
Sąsiad.

Ja potem mówiłam Maćkowi, że on tak wygląda jak Morgan Freeman.
Tylko biały.
No identycznie.

Speszył się wtedy na widok mojego brzucha bo to już ósmy miesiąc ciąży był.
I mega upalne lato.

Pogratulował serdecznie.
Do środka nie wszedł.
Tylko o męża pytał.
Bo że on ma sprawę z garażem.

Ma miejsce parkingowe tuż obok dwóch naszych.
I te nasze drugie nie używane chciałby wynająć.
Na takich oto zasadach, że tam nikt nie będzie stawał, żeby nam było wszystkim wygodnie.

I tak mu ten garaż dwa lata wynajmujemy.
Co dwa miesiące przynosi pieniądze.
Zawsze na progu staje.
Dalej nie chce wejść.

Raz przyszedł wieczorem.
A u nas Kabaret Starszych Panów na gramofonie.
Kaja śpi.
Pijemy wino.
A on akurat z butelką.
Na przeprosiny bo się za garaż z płatnością spóźnił trzy dni.

Niech Pan wejdzie.
To się razem napijemy!
Mówię.

Nie, nie.
Nie chcę przeszkadzać.
Jeszcze będzie czas.

I poszedł.

Przez okno nad kanapą, widać jego pracownię.
Masa książek.
Ołówków.
Nie wiadomo czego.
Na ścianie plakat z lat sześćdziesiątych.
Kobieta topless.
Lekko rozchylone usta.
To wszystko widać z tej naszej kanapy.

Kim on jest?
Mówię do Maćka.
Może pisarzem jest znanym jakimś albo reżyserem a my nawet o tym nie wiemy!

Maciek ma sprawdzić w księdze wieczystej.
Jeszcze będzie czas.

Co wieczór gdy szykuję kolację sąsiad ogląda jednego z dziesięciu.
Słychać zza ściany piiiiip piiiiip gdy ktoś odpowie źle.

Raz kaszle tak jakby konał normalnie.
Jakby sobie miał wypluć płuca łącznie z przeponą i łącznie z tchawicą.

Dzwonię do Maćka.
Słuchaj.
Sąsiad tam rzęzi.
Kaszle jakoś okropnie tak.
Że chyba na pogotowie zadzwonię.
Jak myślisz?

W końcu nie dzwonię.

Na początku lata stawia doniczki na parapecie.
Tak od strony patio.
Za barierką tarasu.

Maciek mówi.
Nie no pogięło sąsiada.
Zlecą te doniczki komuś na głowę.
Trzeba mu powiedzieć.

Jeszcze będzie czas.

Spotykamy go w garażu.
Wiesza przed samochodem butelkę na sznurku.
Żeby nie wjechać w ścianę przy parkowaniu.

Opowiada o Mazurach.
Że ma tam dom.
Że kocha.

No my też.
My też.

Trzeba się kiedyś spotkać.
Pogadać.
Nalewki z Mazur napić.

Jeszcze będzie czas.

Miesiąc temu wysiada z windy.
My akurat idziemy na spacer.

O ma pan pieska!
Mówi mój mąż wskazując na wilczura.
Który to posępnie spuszcza stary bury łeb.

Ze schroniska w Giżycku trzy dni temu go wziąłem.
I już go kocham.
Mówi on.
Dłoń kładzie czule na psim łbie.
I ewidentnie już go kocha.

W niedzielę od 6 rano pies wyje na tarasie.
Trzy godziny tak wyje.
Widać go przez okno nad kanapą.

Kajka wisi na parapecie i krzyczy.
Łałał!

Od trzech tygodni w garażu stoi łódź.
Po co mu ta łódź?
Pytam.
Pewnie z Mazur przywiózł.

Ciekawe kim on jest.
Muszę sprawdzić w księdze wieczystej.

Jeszcze będzie czas.

Mąż wraca od fryzjera.
Wiesz spotkałem w windzie córkę sąsiada.
I wyobraź sobie, że on nie żyje.
Położył się spać.
I już się nie obudził.

Ale jak to?
I co teraz z tym psem z Giżycka będzie?
A jeszcze wczoraj oglądał jednego z dziesięciu.
Kroiłam chleb a tu piiiiiip zła odpowiedź.
Piiiiiiip zła odpowiedź.
A ta łódź cały czas stoi.
Trzeba będzie wywiesić ogłoszenie w garażu.

Jeszcze będzie czas.

Previous Post Next Post

You Might Also Like

8 komentarzy

  • Reply Dagmara 25 sierpnia 2017 at 10:07 pm

    Śpieszmy się kochać ludzi… Wiem, że to oklepane jak nie wiem co, ale tylko te słowa przychodzą mi do głowy. Dlaczego zawsze się spóźniamy z naszym zainteresowaniem wobec drugiego człowieka? Przecież nie mamy 5 lat i śmierć nie jest dla nas abstrakcją. Wiemy, że dziś ktoś jest, a jutro już go może nie być. A jednak wciąż myślimy „Jeszcze będzie czas…”

    • Reply Iwa 25 sierpnia 2017 at 10:22 pm

      tak dokładnie jest niestety 🙁 z sąsiadem to jeszcze jakoś przejdzie, gorzej jak się rodzinę i przyjaciół odkłada na później…

  • Reply Justyna Biernacka 25 sierpnia 2017 at 7:45 pm

    Cześć jestem przyjaciółką Agnieszki Grabowskiej, zna się z Twoją mamą… Od jakiegoś czasu z przyjemnością czytam Twoje zapiski – cudne. A dzisiaj chyba się okazało, że świat jest b mały… Opis tego Pana i wszystkie fakty wskazują na to, że dobrze znałam tego Pana od łódki… Czy to może Bohdan Ruszkowski? Może tylko zbieg okoliczności…
    Serdecznie pozdrawiam
    Justyna Biernacka

    • Reply Iwa 25 sierpnia 2017 at 10:28 pm

      Dziękuję za miłe słowa. Napisałam do Pani wiadomość prywatną 🙂

  • Reply Ania 25 sierpnia 2017 at 2:29 pm

    Cześć,
    przeczytałam z zapartym tchem, pięknie piszesz. I nie mówię tylko o tym jednym tekście, ale tak w ogóle, całościowo. Znalazłam Ciebie niedawno, tak przypadkiem, kiedy to skakałam z jednego bloga do drugiego i nawet nie wiem jak tu trafiłam. I przestałam skakać. Zostałam. Zapamiętałam tytuł, a to nie zdarza mi się często, i wracam, kiedy mam wolną chwilę. Przeczytałam też kilka starszych Twoich wpisów. Takie zwykłe są i niezwykłe. I nie wiem co bardziej.
    I wiesz co? Ja nie z tych, co to przeczytają, rozrzewnią się i napiszą komentarz, że cudownie. Ja z tych, co to trzy strony odwiedzam, systematycznie w miarę. Z naciskiem na w miarę. I podglądam tylko tak biernie. Nie komentuję. Bo myślę sobie, że nie ma po co tak pisać. Bo ludzie których teksty czytam, tak pięknie świat opisują, że nic dodawać nie trzeba.
    Ale dzisiaj przy tym tekście tak mi się jakoś pomyślało, że Ci to napiszę, to że pięknie piszesz.
    Pozdrawiam.
    Ania

    • Reply Iwa 25 sierpnia 2017 at 9:58 pm

      ojejku jak mi miło 🙂 czasami sobie myślę, że nikt tego nie czyta, że to strata czasu, i że co ja sobie w ogóle myślę. Bo przecież tyle tych blogów teraz, i takie piękne teksty, i tacy zdolni ludzie. I ja taka zwyczajna dziewczyna, początkująca mama, zagubiona w tym wielkim świecie. No i nagle taki dostanę komentarz jak od Ciebie Aniu i od razu mi się chce bardziej. I od razu jakiś sens większy w tym wszystkim widzę. Dziękuję Ci za to 🙂 Pozdrawiam cieplutko i zapraszam do siebie jak najczęściej!

  • Reply Marta 25 sierpnia 2017 at 12:04 pm

    🙁

    • Reply Iwa 25 sierpnia 2017 at 9:58 pm

      🙁

    Leave a Reply