mojmaznielubizwierzat
życie

Mój mąż nie cierpi zwierząt

Cztery lata temu, wprowadziłam się do mojego męża, z granatową walizką i kotem w wiklinowym koszyku. Kotem, którego 12 lat temu dostałam w prezencie. Kotem, który ewidentnie mną i mężem pogardza. Jest złośliwy. Wredny. I niezniszczalny. Przeszedł multum chorób i urazów, lecz trzyma się dzielnie. Mąż go nie cierpi.

Na kota narzeka codziennie, że jak to, ten kot tak tu mieszka i siku mu robi na plecak, na kurtkę, na posłanie psa. Że jak to, ten kot, tak bez sensu się po dywanie tarza i drapie nową kanapę!

Jak kot złamał łapę, to mąż codziennie, przez dwa tygodnie, jeździł z nią do weterynarza. Na operację ją zawoził dwa razy – bo wariatka zrotowała sobie staw, walcząc z gipsem. I dwa razy, po trzy godziny, czekał tam na nią, żeby jak najszybciej ją po operacji odebrać. Co by się nie bała i jego pierwszego po obudzeniu ujrzała.

Dwa lata temu, wzięliśmy z fundacji psa. Do dziś mąż mój w brodę sobie pluje. Pomimo, że brody nie ma. Że po jaką cholerę, my tego psa braliśmy.

Bo pies jest chory psychicznie bardzo. Poza nami i dwoma osobami jeszcze, boi się wszystkiego. Pod łóżko się wczołguje. Sierść gubi garściami. I obciach z nim straszny.

Mąż mój tego psa sobie darować nie może.
Nie cierpi tych zwierząt naszych okropnie.

Jak kurczaka do obiadu kroi, to połowę dostaje ten sam znienawidzony właśnie kot jeden . A drugą pies.

Wystarczy, że mąż się tylko na kanapie położy, i już tym psem i kotem jest oblepiony. I wzdycha, że zabierz ode mnie te zwierzęta wstrętne.

Do sklepu pojedzie, nie ważne czy do Biedronki, czy Tkmaxa, to zawsze dla psa coś kupi. A dla mnie nie zawsze.

Wraca do domu z pracy i one, te zwierzęta, lecą do niego jak muchy. A on na to kuca i kładzie się prawie na ziemi.
By witać się z nimi.

A potem chodzi i pod nosem klnie.
Że ten pies.
I ten kot.
Że on zaraz na Allegro aukcję wystawi, i tego kota za darmo odda, i jeszcze dopłaci do tego. A jak mu mówię żeby wystawił. To on, że nie wystawi. Bo takiego wstrętnego kota nikt nie weźmie przecież.

Że on to by miał takie życie piękne bez nich.
Bo on tych zwierząt nie cierpi. I że już nigdy, przenigdy. Żadnych zwierząt mieć nie chce.

Jak idzie biegać, to psa bierze ze sobą zawsze. A potem mówi. Nigdy więcej tego psa chorego psychicznie na bieganie nie wezmę! Jak on się zachowuje! Się czołga i ciągnie, i w ogóle bez sensu ten pies. A dwa dni później z psem biegać idzie.

Na spacerze pies za mężem drepcze. Na przewodnika stada go sobie wybrał. Mnie kompletnie na spacerze olewa.

Raz się przeziębił. Mąż. Nie pies.
Budzę się w nocy, a jego w łóżku nie ma.
Idę do salonu a on na kanapie śpi.
Żeby nie kichać na mnie. A pies.
Obok niego na podłodze leży. Łeb na jego kolanach chorych opiera.

Parę dni temu, coś się psu na łapie zrobiło.
Dostaliśmy maść i raz na dwa dni opatrunki zmieniamy. To znaczy on zmienia, a ja trzymam psa. Bo on to tak robi, że pomiędzy każdy psi paluszek, kawałek waty wkłada. Żeby się nie odparzało nic. I tak ten opatrunek delikatnie i dokładnie zakłada, że weterynarz w szoku był, że to mąż sam tak ten opatrunek założył.

I klnie przy tym pod nosem, jak jego brzydzi to. I że jak to on tych zwierząt naszych, nie cierpi.

Previous Post Next Post

You Might Also Like

8 komentarzy

  • Reply Le Bleuet 14 października 2016 at 7:45 pm

    Cudowny tekst, popłakałam się ze śmiechu 😀 Mój kot jest upośledzony, a pies jest kapryśną księżniczką, a jednak ich przywiązanie i oddanie rozkłada na łopatki.

    • Reply Iwa 15 października 2016 at 8:07 pm

      Dziękuję! Zwierzęta są wspaniałe. Bez nich życie byłoby smutniejsze.

  • Reply Ma 14 października 2016 at 11:44 am

    Jakbym czytała o swoim mężczyźnie. Głupie psy, śmierdzące kundle, jeszcze raz się zsika a przez balkon powyrzuca. Głupie, głupie. A najlepsze to jak merdają ogonkami wystającymi spod kocyka i kotłują z nim na łóżku. Tak ich nienawidzi.
    Pozdrawiam!

    • Reply Iwa 15 października 2016 at 8:08 pm

      A jak nikt nie widzi, to miłość największa 🙂 Pozdrawiam!

  • Reply aga 14 października 2016 at 11:25 am

    Świetne- wszystko się zgadza, mój mąż ma podobnie. Uśmiałam się do łez

    • Reply Iwa 15 października 2016 at 8:09 pm

      Cieszę się! Pozdrawiam

  • Reply Ania 14 października 2016 at 10:29 am

    Prawdziwy facet, to facet który jest odpowiedzialny z swoje stado, a mężczyzna o którym opowiadasz taki jest.
    Ukłony dla Was. Za serce i za super tekst. Serdecznie pozdrawiam. 🙂

    • Reply Iwa 15 października 2016 at 8:09 pm

      Bardzo dziękuję! i również pozdrawiam 🙂

    Leave a Reply