totalny_moment
wierszyki

Moment totalny puszczenia kierownicy

Czasem bym chciała jechać bez trzymanki.

Na rowerze.

Albo przez życie.

Tak się zwyczajnie puścić kierownicy.

Zobaczyć dokąd mnie to zaprowadzi.

Tak jechać bez trzymanki.

Przez poranki, południa, wieczory.

Przez chodniki, asfalty.

Przez trawniki.

Różane ogrody.

Przez pola.

Przez łąki.

Bagna.

Kamienne schody.

Bez trzymanki jechać.

Na skuterze.

Po klifach.

Greckie zakręty brać.

Bez trzymanki zupełnie.

Ręce wznieść do góry.

Spojrzeć w niebo.

Gdy cały dół na dole.

Mknie najszybszą prędkością z możliwych.

I o nic się nie bać.

Nie myśleć.

Nie martwić.

Ten wiatr poczuć.

We włosach.

Być zmuszoną do przymknięcia powiek.

Na krótką chwilę chociaż.

Wszystkie puścić stery.

Zaufać mocnym oponom.

Stopom.

Drodze.

Że poniosą w odpowiednim kierunku.

Włosy zapuszczam.

Po to właśnie.

Żeby się rozwiały.

W odpowiednim momencie.

Momencie totalnym puszczenia kierownicy.

Jazdy bez trzymanki.

Na rowerze.

Albo przez życie.

Previous Post Next Post

You Might Also Like

No Comments

Leave a Reply