ksiazkiokladka
książki

„Mysia, Najlepsza zupa na świecie, Jaś i Janeczka oraz Pettson i Findus – czyli co czytamy na dobranoc”

Myszkę Maisy uwielbiamy.
Całą rodziną oglądamy bajki z udziałem Mysi.
Mamy kilkunastoletnią, rozkładaną książeczkę-domek, którą Kaja uwielbia się bawić.
A teraz w nowym przekładzie wydawnictwa Dwie Siostry możemy kupić książeczki o Mysi autorstwa Cousins Lucy.
My mamy „Mysia na Wsi”, „Mysia na placu zabaw” i „Sto lat Mysiu”.
Tekstu do czytania jest mało, ale zabawy masa.
Na każdej stronie coś się rusza, otwiera, wyjmuje.
To wszystko kolorowe i ślicznie narysowane.
Kaja uwielbia.
Ja również.
Urodziny znamy na pamięć.
Razem śpiewamy sto lat Mysi.
mysia

Pettsona i Findusa, autorstwa Svena Nordqvista, wynalazła dla Kajki Babcia.
Skusiły ją nietypowe ilustracje, a ja zakochałam się w treści.
Bohaterem jest staruszek Pettson i kot Findus.
Za każdym razem gdy czytamy o nich książeczki, Kaja pyta, który to Pettson, a który to Findus.
Dodatkowym smaczkiem są bardzo śmieszne malutkie myszki, stworki nie wiadomo cosie, które na każdej stronie wyszukujemy z Kają rycząc ze śmiechu.
A patrz na tego jaki śmieszny! Niee zobacz na tego! 😉

„Podczas gdy Pettson smażył naleśniki, Findus czytał mu na głos książkę.
– Pewnego razu był sobie kot, który miał staruszka, który smażył naleśniki – czytał.
Choć tak naprawdę wszystko wymyślał. Findus nie umiał czytać.
Potem siedzieli w ogrodzie, pili kawę i jedli naleśniki z dżemem.
Ptaki świergotały w krzewie bzu.
Zamuczała krowa. Poza tym było zupełnie cicho.
– Jak dobrze, że też tu mieszkasz – powiedział Findus.
– A ja się cieszę, że ty tu mieszkasz – odrzekł staruszek.
– Tak bo przecież jesteśmy najlepszymi przyjaciółmi – stwierdził Findus.
– Prawda – przytaknął Pettson. – Tak właśnie jest.”

Fragment z książeczki „Poznaj Pettsona i Findusa”.
petsonfindus

„Najlepszą zupę na świecie” autorstwa Susanny Isern, ilustrowaną przez Mara Ferrero, wypatrzyłam na targach książki dziecięcej.
Urzekła mnie okładka, kreska i te sweterki, które noszą narysowane kredkami zwierzątka.
Przy pierwszym czytaniu, przy ostatnim zdaniu, gardło mi się ze wzruszenia ścisnęło i ledwo je wydusiłam z siebie.
Taka ta książka jest piękna.
Taka mądra.
Taka prosta, no najprostsza na świecie.
Kocham tę książkę.
Polecam każdemu dziecku i dorosłemu.
zupa

Kiedyś jeszcze w zimie trafił się cudem taki dzień, że dwójka moich dzieci była zdrowa w przedszkolu.
Aby to opić, wyrwałam się na kawę do mojej ulubionej kawiarnio-księgarni koło nas.
Zamówiłam duże cappuccino.
Ciasto banoffee.
I zanurkowałam w regałach z książkami.
„Jaś i Janeczka” Annie M.G.Schmidt, ilustracje Fiep Westendorp.
Niepozorne białe tomiki.
Czarnobiałe, delikatne ilustracje.
Zaciekawiona sięgnęłam po pierwszy tom.
Te książeczki dla dzieci teraz takie kolorowe.
Tak przebogato ilustrowane.
A te takie skromne.
Wzięłam łyk kawy i przepadłam.
Gdybym kiedyś miała napisać książkę dla dzieci, to właśnie tak bym to chciała zrobić.
Każde zdanie.
Słowo.
Każda historyjka jest jak dzieło sztuki dla mnie.
Mądra, przemyślana, śmieszna i prawdziwa jakby same dzieci opowiadały te historie.
I ten język.
Dla mnie jak poezja.

„Grzmi. Jaś i Janeczka siedzą w pokoju. Trach! Bum!
Trach, trzask, bum! – słychać za oknem.
– Nie boję się – mówi Jaś.
– Ja też się nie boję – mówi Janeczka. Ale głos jej drży.
Chowa się pod stołem.
– Co robisz? – pyta Jaś.
– Nic – odpowiada Janeczka. – Szukam czegoś.”
jasjaneczka

Previous Post Next Post

You Might Also Like

No Comments

Leave a Reply