paczki2
życie

Pączki i wiosna

Czekam na wiosnę jak na zbawienie.
Bo jak już przyjdzie to wszystko będzie inaczej.
No lepiej będzie.
I ja będę lepsza.
Ładniejsza.
Lepiej się będę odżywiać.
Lepiej czuć.
I lepszy mieć nastrój będę.

Będę jeść zielone szparagi z parmezanem i oliwą.
Twarożek z rzodkiewkami i chrupiącym szczypiorkiem.
Chłodnik jeść będę i młode ziemniaczki z kefirem.
Miski sałaty z pomidorami i ogórkiem zielonym.

Będę na spacery bez kurtki chodzić.
W sweterku ewentualnie.
Z rozwianym włosem.
Bez skarpet w sandałach.
Będę spódnice długie do ziemi w kwiaty nosić.
Twarz bladą i siną do słońca wystawiać by się te kilka piegów na nosie pokazało znowu.

Na spacery będę z Kajką chodzić do parku.
Oglądać migdałki, wiśnie i obok pałacu ogromną magnolię.
Jak się zmieniają z dnia na dzień na coraz piękniejsze.

Pomaluję sobie paznokcie u stóp na czerwono.
Bransoletki na rękę założę.
Czasem zamknę oczy by nic nie widzieć, tylko ptasiego śpiewu posłuchać.
By pooddychać trawą i ziemią, wiosennym zwilżoną deszczem.

Tulipanów kupię dwadzieścia.
Białych. Żółtych. Oraz różowych.
I taki kolorowy bukiet na środku stołu postawię.

Na te truskawki pierwsze się skuszę.
Co to jak woda smakują i jak plastik wyglądają.
Ale są truskawkami.
Więc się nigdy im oprzeć nie mogę ku politowaniu mojego męża, który ich za truskawki nie uznaje.
Ale też zjada.
Na bób będę czekać.
Na czereśnie.
Arbuzy.
Na słoneczniki.

W weekendy ucieknę z miasta.
Ogniska palić.
Kiełbaski piec i ziemniaki pieczone jeść z masłem i solą.
Na długie po lesie spacery chodzić.
Nad jeziorem siedzieć.
I muchy odganiać.

Na tarasie posadzę pelargonie.
I może rukolę w jednej donicy.
Będę z mężem na gwiazdy patrzeć, pić wino i plany snuć różne wesołe.

Kurtki puchowe, szaliki i czapki na najwyższą półkę w szafie schowam.
Kołdrę zamienię na tę lżejszą.
Okna na oścież otworzę.
Zrobię tę tartę z malinami i mascarpone, którą Maciek tak wielbi, że jak ją je to oczy mruży.
Cytryn do lemoniady kupię.
Okna umyję.
Dywan odkurzę.
Powieszę nowe zasłony.

Już za dni parę, już lada moment prysznic wezmę chłodniejszy.
Olejki tłuste pochowam głęboko.
Za to ten balsam cytrusowy od Mikołaja po raz pierwszy użyje.

Już za momencik, już za chwileczkę.
Wiosnę przywitam z otwartym sercem.

Tymczasem zjem pączka.
A nawet zjem dwa.
Bo jest tłusty czwartek.
I zimno jest jak cholera.

Previous Post Next Post

You Might Also Like

No Comments

Leave a Reply