piekno
życie

Piękno

Piękno jest w sterczącym, niesfornym kosmyku, na czubku głowy mojego męża, gdy do pracy wychodzi, nie zauważywszy tego wcale.

W pofalowanym babcinym paznokciu.
Gdy mi na zdjęciu, swojego brata powstańca, pokazuje.

W zębie, w odcieniu innym trochę niż reszta, widocznym pod słońce, gdy moja mama się śmieje.

Piękno, to posiwiała skroń mojego taty, nachylonego nad gazetą.

Pokryta plamkami dłoń, mieszająca zupę, którą ona gotuje specjalnie dla mnie.

Błysk skóry, na mojego dziadka głowie łysej.
I plasterek jakiś, zawsze na niej naklejony.

Córeczki mojej, brwi brak całkowity.
Dokładnie tak samo jak u mnie.

Szpara pomiędzy zębami, najlepszej przyjaciółki.
I te za wysokie czoło, u tej najlepszej drugiej.

Za duże stopy.
Pęknięte naczynko.
Jedna źrenica, innego koloru.
152 cm wzrostu.
40kg nadwagi.
Ten lekki zez – moim zdaniem wymyślony.
Jedna noga krótsza.
Druga dłuższa.
Broda przycięta krzywo.
I po ospie blizna.

I każda zmarszczka i pieprzyk.
I brak symetrii każdy.

Bo piękno to ludzie, których kochamy.
Ze wszystkimi swoimi wadami.
Z ogólnie pojętą brzydotą swoją, starością i znakami czasu.
Nie idealni tacy. A dla mnie tak idealni przecież.

Previous Post Next Post

You Might Also Like

No Comments

Leave a Reply