ciastko
macierzyństwo

Rozdwojenie jaźni

To jest tak.
Że jak już jestem gdzieś sama.
To zupełnie być gdzieś sama nie potrafię.

Siedzę w domu z Kają.
I myślę.

O rety ale bym chciała z tego domu wyjść.
Wyjść sama.
Pójść do kawiarni.
Zamówić sok.
Świeżo z grejpfruta wyciskany.
I do tego ciasto czekoladowe.

I potem przychodzi ten dzień.
Że w końcu wychodzę.
Idę do kawiarni.
Całkiem sama idę.
Zamawiam sok.
Ze świeżego grejpfruta wyciskany.
I ciasto czekoladowe.

I zupełnie nie jest tak fajnie.
Jak mi się wydawało, że będzie.

Ciasto wcale nie jest takie dobre.
Sok jest trochę za kwaśny.
A w głowie myśli.
Że wolałabym być teraz w domu z Kają.
I co ja tu w ogóle robię.
W tej kawiarni sama.

Potem sobie przypominam.
Że przecież tak bardzo chciałam tu przyjść.
I pić ten sok świeży z grejpfruta wyciskany.
I to ciasto jeść czekoladowe.

Więc przez chwilę się tym ciastem delektuję.
Ale serio nie jest to najlepsze ciasto czekoladowe jakie jadłam.
Te które robię sama w domu jest o wiele lepsze.
Więc biorę łyk soku.
Który serio nie jest taki dobry, jak sobie to wyobrażałam, że będzie.

Łykam to wszystko szybciej.
Niż sobie zaplanowałam.
Bo jakoś mi się do tego domu spieszy.
Spieszy mi się zakończyć tę moją samotną wyprawę do kawiarni.
Więc łykam to wszystko szybciej.
Niż sobie zaplanowałam.

W jakieś mniej więcej 15 minut.
I wracam do domu.
Do Kai.
By za pare dni pomyśleć znowu.

O rety ale bym chciała z tego domu wyjść.
Wyjść sama.
Pójść do kawiarni.
Zamówić sok.
Świeżo z grejpfruta wyciskany.
I do tego ciasto czekoladowe.

Previous Post Next Post

You Might Also Like

No Comments

Leave a Reply