samochod
życie

Siedzą w samochodzie ona płacze

Wracałam z Kają z Biedronki.
Słońce świeciło nam prosto w rumiane od mrozu twarze.
W siatkach po boku wózka dyndały banany i pomarańcze.
Mango i jogurty greckie.
Marchewki, masło i opakowanie koziego sera.

Wtem ich ujrzałam.
W zaparkowanym na chodniku samochodzie.
Zaparkowanym zupełnie niezgodnie z przepisami.
Tak, że z obładowanym z Biedronki siatkami wózkiem, musiałam ten samochód żeby przejść ominąć.

Oni w środku.
Siedzą w samochodzie ona płacze.
Płaczem się wręcz zanosi.
Głowę opiera żałośnie o kierownicę.
On siedzi obok z miną wyrażającą niezadowolenie z siedzenia obok.

Mijam ich w tym samochodzie siedzących.
I myślę, że może właśnie przed momentem.
Przed minutami trzema.
Przed chwilą dosłownie on jej powiedział.

Powiedział, że tak naprawdę to on się czuje jak w klatce zamknięty.
Jak taki żółty ptaszek się czuje, którego widział co niedziela u sąsiadki piętro niżej.
Gdy z rodzicami szli do niej na ciasto jak był jeszcze bardzo mały.
A teraz jest już bardzo duży i zupełnie się jak ten ptaszek czuć nie chce.
I niestety ale tak jest w życiu czasem, że on z tej klatki wylatuje.
Chce polatać na wolności z innymi sobie ptakami.
I że nie ma co płakać.
Bo przecież ona wtedy będzie mogła tę swoją klatkę umyć.
Nowych wiórków nasypać i sobie nowego lokatora do niej znaleźć.
No przykro mu. Ale takie jest życie.
I że ten ptaszek żółty to się nazywa kanarek.
Właśnie sobie przypomniał.
A tak go to męczyło.

A może to ona mu powiedziała, że wtedy w zeszłą sobotę to ona wcale nie była z Olką w kinie. Tylko z Rafałem w Powsinie.
Że spacerowali sobie po ogrodzie botanicznym.
Podziwiali kosodrzewinę i przy tej kosodrzewinie ona sobie uświadomiła nagle, że ona już woli z Rafałem zamiast z nim obok siedzącym spędzać czas.
Ale ponieważ jest niestety głupią kobietą to jak głupia teraz w tym samochodzie z nim obok siedzącym płacze bo tak jest jej przez tą sytuację głupio.

Ale nie… To raczej było inaczej.

To on powiedział, słuchaj.
Ja nie do końca byłem z Tobą szczery.
Ja tak naprawdę nie zdałem matury.
Nie mieszakam w tym mieszkaniu, co to kiedyś u mnie byłaś, jak sobie tego chińca na wynos wzięliśmy, co to tak zimno było.
To mojego kumpla mieszkanie było i on rozumiesz mi klucze pożyczył, żebym na tego chińca cię tam zaprosił.
No oszukiwałem cię szczerze mówiąc od dawna.
Ty wiesz dlaczego.
I po co wiesz.
I teraz jak już mi się to udało.
I na te sajgonki ostatnią kasę wydałem to ja już dłużej udawać nie mogę.
I nie chcę.
Ja jestem prosty chłopak po szkole zawodowej.
Na studia iść raczej nie idę.
Więc szkoda już tego czasu na kłamstwa dalsze marnować.
Odchodzę i więcej się nie spotkamy.
Po drodze jednak wracając jak możesz to wysadź mnie przy tym chińcu jeszcze.
Bo zimno jest dzisiaj tak, że muszę na ostro kurczaka zjeść.

A może to było tak, że to ona mu powiedziała.
Że dwie kreski dziś rano na obsiusianym plastiku ujrzała.
I że ma przecież 19 lat dopiero, i że on przecież też 19 lat dopiero ma.
I że ona to jak te dwie kreski ujrzała to otworzyła barek rodziców.
Tego brandy co to tak wykręca na maxa dwa łyki wzięła.
A potem zwymiotowała.
Bo się przestraszyła, tak bardzo, że tym dwóm kreskom przez to krzywda jakaś się stanie.
I że ona wie, ona to widzi, ona to czuje doskonale, że on tak naprawdę by wolał tu nie być.
W tej sytuacji z nią w samochodzie się nigdy nie znaleźć.
Ona to wie, ona to widzi i czuje.
I że jeżeli ona się myli to niech on coś powie niech on coś do cholery powie.
On milczy. On do cholery milczy.

Już w domu zaczęłam z wózka wyjmować banany i pomarańcze.
Mango i jogurty greckie.
Marchewki, masło i opakowanie koziego sera.
Zaparzyłam herbatę.
Zmieniłam dziecku pieluchę.
Napisałam do męża smsa.
Że wieczorem zrobimy sobie mango lassi.

Previous Post Next Post

You Might Also Like

1 Comment

  • Reply Dagmara 15 lutego 2017 at 11:10 pm

    Jedna sytuacja widziana z boku i tyle możliwości interpretacji, prawda? A może to jeszcze zupełnie inaczej było. Może ona wyniki badań odebrała i okazało się, że ten guzek z piersi wycięty to jednak nowotwór jest. I ona się tak bardzo boi, tak bardzo nie chce umierać. Chyba lepiej dostrzegać innych i ich małe światy niż nie dostrzegać wcale. Nawet jeśli nic zrobić nie możemy, by komuś w płaczu ulżyć.

  • Leave a Reply