7afec6d0dc6b3cc53379662b725af806--ray-liotta-love-s
życie

Świeczka o zapachu figi

Jestem zmęczona.
Zwyczajnie jestem już zmęczona tym rokiem.
Pomimo tego, że było pięknie.
To było też bardzo ciężko.
Nie oszukujmy się, że bycie w ciąży i jednocześnie opieka nad rozbrykaną dwulatką to są wakacje na bora bora.
Poród, połóg i pierwsze miesiące bycia mamą dwójki dzieci, to też nie jest spa w Nałęczowie.
I pomimo tego, że nie jestem sama.
I codziennie mam jakąś pomoc.
Pomimo tego, że Jasio przesypia całe noce (tak takie dzieci istnieją też jestem w szoku).
To jestem już zwyczajnie zmęczona.

Gdy ktoś mi mówi.
A często się to ostatnio zdarza.
Że widocznie mam masę czasu, skoro piszę tego bloga.
To sobie myślę, że ten ktoś nie wie.
Nie wie jak ja te teksty piszę.
Nie wie kiedy.
I nie wie gdzie.
I kosztem czego nie wie.

Bo to nie jest tak, że ja sobie zaparzam herbatę erl grej.
Siadam przy biurku i zapalam świeczkę o zapachu figi.
To nie jest tak, że sobie siedzę i patrzę w monitor myśląc.
Co by tu dzisiaj napisać.
Jakie zdjęcie zrobić.
A potem piszę.
Kasuję.
Poprawiam.
I znowu piszę.
Robiąc sobie przerwy na ferrero rosze i na chwilę refleksji.
No nie jest tak.

Marzy mi się taki jeden dzień.
Żeby zjeść w spokoju śniadanie.
Gorącą kawę.
Sok pomarańczowy wypić.
Żeby pójść do fryzjera na trzy godziny.
Na paznokcie.
Na masaż.
Marzy mi się żeby pójść na zakupy.
SAMA.
Żeby się po galerii szlajać i zaglądać do zary do intimissimi do sephory i znowu do zary by jeszcze raz przymierzyć ten sweter z wystawy.
Marzy mi się, żeby pójść do kina na film i na reklamy.
Na popcorn i colę w rozmiarze xl.
Marzy mi się kąpiel w wannie z pianą, maseczką i nowym numerem elle.
Marzy mi się dzień w łóżku z ulubionym serialem.
Przejażdżka tramwajem po mieście od tak.
Żeby zobaczyć co tam nowego.
Wizyta na bazarku i leniwe przebieranie marchewek.
Marzy mi się, że wyciągam maszynę do szycia z szafy.
I szyję szyję szyję.
Że czytam książkę od początku do końca.
Że układam puzzle o ilości elementów większej niż pięć.

Marzy mi się, że piszę tego posta przy biurku.
Pijąc herbatę erl grej.
Robiąc sobie przerwy na ferrero rosze.
Że zapalam świeczkę o zapachu figi.

Previous Post Next Post

You Might Also Like

2 komentarze

  • Reply Marta 4 stycznia 2018 at 11:18 am

    Nadejdą takie dni, już niedługo 🙂 Mam dwulatka i czterolatka i już jest coraz fajniej, jeśli chodzi o czas dla siebie 🙂 Za to w czułością wspominam te pierwsze miesiące, kiedy chłopcy byli mali… Cudowny czas 🙂

    • Reply Iwa 5 stycznia 2018 at 6:34 pm

      Są plusy i minusy. Jak zawsze i ze wszystkim. Warto pamiętać o tych plusach 🙂

    Leave a Reply