szafka2
życie

Szafka pod gramofon

Kolejny czwartek za mną.
Czwartki są jakoś najgorsze, bo Maciek po pracy idzie na perkusję, więc muszę wyjść z psem. I z Kają jednocześnie. Co nie jest łatwe. I muszę sama wykąpać dziecko. Co nie jest łatwe również.

Od paru dni coś mi nie idzie. Humor mam gorszy. I w ogóle jakoś jest słabo.

Zerwał mi się nowy łańcuszek.
Kombinezon zimowy dla Kajki, wylądował na tarchominie. Bo przy zakupach kliknęłam w zły paczkomat, i wysłali na drugi koniec Warszawy.
Pies ściągnął sobie opatrunek z łapy, i na szybko działając, założyłam jej w zamian gumową rękawiczkę. Którą zeżarł.

Zamówiłam na olx szafkę pod gramofon z lat 50.
I ona faktycznie jest z lat 50-tych…
Tak jakby od tej pory nikt jej nie dotykał, nie odkurzał, nie mył. I na dodatek są w niej korniki.

O tym, że te korniki, a raczej kołatki, zamieszkują ten wiekowy mebel, uświadomił mnie mój mąż, lamentując po powrocie z pracy, nad śmierdzącym pudłem, że nasza podłoga drewniana niechybnie już nimi oblazła. Że ja właśnie tę szafkę, na naszej podłodze stawiając, zmarnowałam całe życie jego, w którym się ta podłoga zawiera. I że on widział jak dom z bala korniki zeżarły. I to jest najwieksza masakra ever. I że jak ja mogłam, w ogóle tego śmierdzącego grata z kornikami wewnątrz kupić, jego o zdanie nie pytając.
A no mogłam. I teraz taka sytuacja jest.

Mąż jest na fochu. Szafka jest na klatce pod naszymi drzwiami. Smród z niej jest niesamowity. Korniki moim zdaniem już dawno padły, bo nikt tego smrodu by nie dał rady przeżyć. Ale nie ma ona wstępu za próg nasz.

I co tu robić. Najpierw na śmietnik ją chciałam wynieść. Pozbyć się jej jak najszybciej. Zapomnieć i udawać, że ta sytuacja się nie zdażyła wcale.

Lecz rozpakowałam pudło by jej sie przyjrzeć bliżej, i zakochałam się.
Bo szafka jest super. Jest taka fajna, szeroka na górze. Na dole węższa. Ma półkę specjalną na płyty winylowe. I serio jest z lat 50-tych.

I gdy tak sterczałam na klatce schodowej, gapiąc sie na szafkę moją nową, mąż się wychylił. I obrażonym okiem na szafkę rzucił.
I co ja widzę. Podoba mu się. Widzę ten błysk w oku. Te rozszerzone źrenice widzę. Podchodzi bliżej. Ogląda. Fuka. Nosem na smród kręci. Ale podoba mu się ewidentnie. Tutaj by trzeba było naprawić. To odmalować. Tutaj impregnat nałożyć. Mówi. Nagle przypomniał sobie, że obrażony jest, więc prychnął raz jeszcze i do mieszkania wrócił.

A ja sie rozmarzyłam. Kto też ten mebel miał u siebie. Jakiej muzyki słuchał. Czy prywatki robił i do bajo bongo wokół szafki tańczył. Jakie tam w środku płyty stały. A potem za dziesięć lat jakie, a za dwadzieścia.

I jak ja mam teraz tę szafkę wyrzucić. No jak. Jak przy niej ktoś tańczył i bawił się kiedyś. Ile sylwestrów i imienin przy tej szafce się odbyło.
Nie mogę tej szafki wyrzucić po prostu.

Na korniki specyfik zamowiłam dzisiaj.
I plan mam taki, że następnego sylwestra szafka spędza z nami. I bajo bongo poleci specjalnie dla niej raz jeszcze.

Previous Post Next Post

You Might Also Like

4 komentarze

  • Reply tezIwa 18 czerwca 2017 at 1:48 am

    Suuper szafka!!

    • Reply Iwa 20 czerwca 2017 at 8:28 pm

      🙂 dzięki!

  • Reply Klara 15 października 2016 at 8:49 am

    Wpraszamy się na tego sylwestra!

    • Reply Iwa 15 października 2016 at 8:04 pm

      Zapraszamy 🙂

    Leave a Reply