szczescie
życie

Szczęście

Szczęście przychodzi do nas niezapowiedziane.

Leży z nami w łóżku rano.
Gdzieś w nogach.
Tuż obok kota.

Pojawia się czasem przy śniadaniu, gdy naleśniki na patelni się smażą.
W słoiku z powidłami się schowa gdzieś na dnie, by przy tej ostatniej łyżce wyskoczyć znienacka.

Przez okno wpada razem z promieniami słońca gdy pranie wieszam.
A do wieszania mam sporo.
Oj sporo.

Buja się na huśtawce obok tej huśtawki, na której ja moją córeczkę bujam.

Z kałuży wygląda, gdy w kaloszach po mokrym chodniku skaczemy.

Pod kocem siedzi, i grzeje się o nasze w wełnianych skarpetkach stopy.

Na spacerze mija nas na zakręcie.

Obok nas stoi i na ten zachód słońca z otwartą patrzy buzią.

Cukier rozsypie, gdy kawę z mlekiem słodzimy.

Na chwilę wpadnie, gdy zapach szarlotki gorącej wyczuje.

Razem z mężem moim z pracy codziennie wraca.
Człapie gdzieś za nim, po całym dniu zmęczone.

Na czworakach moją córkę po podłodze goni.

Pomiędzy stronami tej książki wyczekanej się chowa.

Razem z psem ogonem macha.

W śniegu się tarza.

Pływa w kakao.

A wieczorem pod prysznicem razem z gorącą wodą spływa po mnie i piling o zapachu werbeny spłukuje.

Zdarza się czasem, że go nie zauważę.
Że w złą stronę spojrzę, albo nie tak jak trzeba.

Więc staram się codziennie pamietać o tym, że gdzieś tutaj obok mnie szczęście się chowa. Wystarczy się tylko rozejrzeć uważnie.
Jak macha do nas z za ufajdanej biszkoptem kanapy.

Previous Post Next Post

You Might Also Like

2 komentarze

  • Reply Dagmara 13 grudnia 2016 at 9:47 pm

    Nie wiem, czy znasz Florkę, ryjówkę 😉 Jedna z historii opisanych przez Florkę w jej pamiętniku opowiada o tym, jak Florka znalazła czterolistną koniczynę i strasznie się nakręciła na to wielkie szczęście, które roślinka miała jej przynieść. Czekała i czekała, innym wokół przydarzały się małe i duże szczęścia, a jej nie. Była zła i smutna, że jak to tak – przecież to do niej wraz z koniczynką miało przyjść szczęście. My często jesteśmy jak ta Florka. Czekamy na szczęście wielkie i spektakularne, z fanfarami, z fajerwerkami. I nie zauważamy tego małego, codziennego szczęścia, co na paluszkach przychodzi, skromne takie, nieśmiało uśmiechnięte. I przegapiamy je. I rozgoryczeni jesteśmy, że nas to zawsze szczęście omija. A Ty tak pięknie wypunktowałaś to, co jest szczęściem prawdziwym, choć tak niepozornym…

    • Reply Iwa 14 grudnia 2016 at 8:23 am

      Nie znam Florki, ale widzę, że czas nadrobić zaległości 🙂 pozdrawiam cieplutko!

    Leave a Reply