tak
życie

TAK

Tak jakoś się stało, że kolejnym słowem, które zaczęła mówić moja córka zostało słowo NIE.
Dziecko moje od paru dni chodzi po domu i dobitnie wymawia NIE NIE NIE.
Palcem wymachuje w stronę psa.
Do pluszowego misia nachyla się i mówi.
NIE.
Pytam ją czy chce kaszkę czy serek.
Odpowiada NIE.
Którą książeczkę czytamy.
Odpowiada NIE.
Zaraz po przebudzeniu, patrzy na nas i mówi NIE.
I na banany, które do koszyka pakuję krzyczy NIE NIE NIE.

Dlaczego?

Czy tego się nauczyła od nas właśnie?
Że wszystko jest na nie?
O nie…

Tak mnie to do rozmyślań na ten temat natchnęło, że może to NIE jest u nas w domu nadużywane.

Jest taki film – “YES Man” się nazywa. O facecie co na wszystko mówił NIE tak jak córka moja.
I klątwa na niego spadła taka, że nagle to NIE już mu przez gardło przejść nie mogło i na wszystko musiał odpowiadać TAK. Jego życie się zmieniło. Na lepsze. Zaczął ludziom pomagać. Stał się lepszym człowiekiem. I pomimo kilku lekko żenujących scen to ja ten film bardzo lubię. A jego przesłanie jest ponadczasowe.

Wyrzućmy z naszego słownika słowo NIE na jeden dzień na próbę.
I zobaczmy co się będzie działo.
Powiedzmy TAK pogodzie, jaka by nie była i wyjdźmy na spacer.
Powiedzmy TAK obiadowi, który się długo i skomplikowanie robi ale efekt jest wyjątkowy. Powiedzmy TAK nowej bluzce, która od miesiąca wisi na wieszaku ale nie było okazji żeby ją założyć. TAK wyślijmy CV do tej wymarzonej pracy. TAK odwiedźmy przyjaciółkę na pół godziny chociaż. TAK pomóżmy tej osobie, która o tę pomoc prosi.
I TAK powiedzmy dziecku gdy sięga po dokładkę lodów.

Bo tak to już jest, że dzieci są takie jacy my jesteśmy.
To my im dajemy przykład na co dzień jak się człowiek zachowywać powinien.
Jakich słów używać. Jakie rzeczy czynić.
To my decydujemy o wartościach jakie przejmą dzieci nasze bo to te wartości przejmą, które my w sobie mamy.
To my je uczymy mówić, jeść, sprzątać po sobie i jeździć na rowerze.
Ale również to my uczymy je kochać i szanować drugiego człowieka.
Na własnym przykładzie jak to się robi pokazując.
A to co im możemy dać bezcennego to nasz uśmiech i szczęśliwe życie nasze.

By te dzieci kiedyś mogły powiedzieć :
TAK jestem szczęśliwym człowiekiem.
Bo chyba tego właśnie chcemy dla nich najbardziej.
TAK.

Previous Post Next Post

You Might Also Like

8 komentarzy

  • Reply Moniska 13 lutego 2017 at 7:35 am

    Witam, Ja tez zauwazam,ze NIE dominuje w wychowaniu naszego 2,5 latka…czasem jest to NIE z milosci, troski, rozsadku bo jak wytlumaczysz ze szklana butelka po syropie jest bezpieczna w malych rekach gdy stoi na swoim stoleczku….i ma za chwile upasc na podloge….PS. mam pytanko o te kolce przeciw ptakom na zdjeciu tytulowym szukam takich od dawna. Czy to Pani zakup czy dewelopera?dziekuje i pozdrawiam

    • Reply Iwa 13 lutego 2017 at 8:27 am

      Z tego co wiem, to poprzedni właściciel zamontował te kolce. Kupiliśmy mieszkanie na rynku wtórnym. Pozdrawiam cieplutko 🙂

  • Reply @go_rulez 1 lutego 2017 at 4:54 pm

    Pamiętam ten dzień jakby to było wczoraj: moja 6 miesięczna pociecha zaczęła jakoś tak dziwnie kręcić główką. Oczywiście naczytałam się wszystkich „mądrości”, szybka dedukcja, tak! Uszko ją boli, to może być to, od ząbków z pewnością… Okazało się, po dwóch kolejnych dniach, że skoro mamuśka nie zrozumiała, to dziecię do kompletu przemówiło, żebym się nie doszukiwała niewiadomo czego. I tak sobie myślę, że musiałam ją nieźle wkurzyć, skoro drugie po „mama” słowo to było „NIE”… Tak sobie myślę, że to „nie” jest nieodłącznym elementem budowania asertywności, by później móc swobodnie używać „tak”.

    • Reply Iwa 1 lutego 2017 at 7:16 pm

      ha ha 🙂 no widocznie się dziecko wkurzyło faktycznie! a tak naprawdę to chyba faktycznie taki etap. Chociaż u nas cały czas nie ma tego „TAK” jeszcze.

  • Reply nietypowyblogparentingowy 28 stycznia 2017 at 9:18 pm

    To chyba taki normalny etap, który niedługo minie 🙂 Jednak w stu procentach zgadzam się z tym, że dzieci odwzorowują nasze zachowania. Im bardziej na NIE my jesteśmy w życiu, tym bardziej dzieci nastawiają się negatywnie na świat.
    Super tekst, zresztą jak wszystkie.
    Pozdrawiam, serdeczności!

    • Reply Iwa 29 stycznia 2017 at 4:58 pm

      Jakoś tak to NIE króluje ostatnio przy wychowywaniu dzieci…ale oczywiście zdaję sobie sprawę, że to taki etap 🙂 Dziękuję! Miłego wieczoru!

  • Reply Dagmara 28 stycznia 2017 at 8:59 pm

    Wiesz, to NIE to jest tak trochę rozwojowo uwarunkowane 🙂 Małej mordce łatwiej – artykulacyjnie – powiedzieć „nie” niż „tak”. U nas też najpierw było „nie” na wszystko, z czasem pojawiło się „tać” i dopiero niedawno „tak”. K/G to trudne głoski dla dziecka 🙂 A poza tym widać tak jesteśmy skonstruowani, że nasza indywidualność manifestuje się poprzez „nie”. Ale oczywiście masz rację, że jeśli chodzi o ogólną postawę wobec życia, to powinniśmy uczyć nasze dzieci postawy na tak. Mimo że asertywność to takie popularne dziś pojęcie…

    • Reply Iwa 29 stycznia 2017 at 5:00 pm

      No pewnie, że łatwiej a poza tym ciągle od nas słyszy, że czegoś nie wolno więc szybko się nauczyła 😉 Ja się staram jednak coraz częściej podkreślać to tak żeby dziecko wiedziało, że świat jest czarno biały i że na każde nie zawsze się znajdzie jakieś tak. Pozdrawiam 🙂

    Leave a Reply