total_fitness
macierzyństwo

Total fitness

Wstałam rano.
To znaczy o czwartej rano wstałam jak zwykle ostatnio.
Nie wiem co jest z tym moim o czwartej rano wstawaniem.

Doturlałam się do łazienki.
Potem na kanapę w salonie.
I przy na oścież otwartych drzwiach tarasowych.
Oddałam się lekturze książki pod tytułem „Rodzeństwo bez rywalizacji”.

Czuję bowiem pewną presję otoczenia.
Która jest na mnie wywierana.
Poprzez komentarze typu.
Ojjj to Kaja będzie zazdrosna.
Lub.
Musisz jej kupić jakiś prezent od dzidziusia bo inaczej będzie zazdrosna.
Lub.
Kaja może się z zazdrości cofnąć w rozwoju i wrócić do fazy raczkowania.

Więc czytam jak tego uniknąć.
Jak zapobiec cofnięcia w rozwoju, kupowania prezentów i ogólnej zazdrości u mojej córki.

Następnie wstaję bo czuję głód.
Gotuję jajka na miękko.
Kroję chleb.
Pomidory.
Ogórki.
Wyjmuję z lodówki masło i tę pyszną szynkę.
Wstawiam wodę na herbatę i idę się myć.

Pod prysznicem wykonuję niesamowite wygibasy.
Żeby umyć na przykład stopy.
Albo ogolić nogi.
To już w ogóle wygibasy nie z tej ziemi wykonuję.
W tym ósmym miesiącu ciąży.

Oni powoli wstają.
Więc robię dla Kajki mleko.
Ścielę łóżka.
Nakrywam do stołu.

Po śniadaniu sprzątam.
Chowam do lodówki masło.
Schylam się żeby pozbierać okruchy pod Kajki krzesełkiem.
Potem ledwo się podnoszę z tymi okruchami.

Moje dziecko chce układać puzzle.
A tak sobie wymyśliło.
Że najlepiej się to robi na podłodze.
Więc znowu schylam się i opadam w dół, żeby usiąść obok.

Puzzli mamy cztery rodzaje.
Każde układamy w innym punkcie salonu.
Akcję opadania i dźwigania się z podłogi wykonuję cztery razy.

Jest ósma rano.
Temperatura około 25 stopni.
A więc ostatnia szansa żeby wyjść z domu.
Na przykład po mięso mielone na obiad.
Do nafaszerowania tych cukinii.
Co to z babcinej działki przywieźliśmy w weekend.

Dziecko krzyczy kupę.
Wiec lecimy na nocnik.
Tam znowu akcja opadanie.
A potem dźwiganie.
Zmiana pieluchy.
I możemy wychodzić.

Toczę się po chodniku do sklepu.
Żeby kupić to mięso mielone.
Pcham przed sobą wózek.
Z dwunastokilową zawartością.

Do mięsnego podjazd jest tak zrobiony.
Że w te metalowe płozy przyklejone do schodów.
Się mój wózek nie mieści.
No nie mieści się skubaniec za Chiny.
Walczę z nim.
Próbuję te kółka na odpowiednie tory wcisnąć.
W końcu jakaś pani pomaga widząc moją sytuację tragiczną.
Jak to z wielkim brzuchem.
Nieforemnym wózkiem.
I dzieckiem w środku.
Się szarpię na schodach mięsnego.

Wracając zahaczamy o fontanny.
Kajka chce wyjść z wózka i zamoczyć rączkę.
Kończy się zamoczeniem rączki.
Sukienki.
Pieluchy.
Wózka.
Oraz mięsa mielonego.
Co to chce nim te cukinie z babcinej działki nafaszerować.

Po krótkiej szamotaninie.
Udaje mi się wyciągnąć Kajkę z fontanny.
I wcisnąć jakoś do wózka.

Temperatura już około 30 stopni.
Jestem na nogach już od 6 godzin.
Dochodzi godzina 10 rano.
Do tej chwili gdy się na chwilę chociaż położę zostało jeszcze 10 godzin.

Toczę się tak w tym ósmym miesiącu ciąży.
Z mokrym wózkiem.
Dzieckiem.
I mięsem.
Złachana jak pies Lassie w ostatnim etapie swojego powrotu do domu.

Aż tu nagle przede mną dwie dziunie.
Takie wiecie z siedemnaście lat.
Bluzki do połowy brzucha z napisem kiss my ass lub i like strawberry margaritas.
W szortach mniej więcej o wykroju majtek.
I takich białych adidasach na dwudziestocentymetrowej podeszwie.

I one wyobraźcie sobie.
Obie zamiatając długimi do ziemi włosami.
Bez ani jednej kropli potu na idealnych twarzach.
Podchodzą do mnie sprężystym krokiem sarny.

Wyciągają pobrzękujące pierścionkami dłonie.
Wciskając mi jakąś ulotkę.
I mówią.

Zapraszamy na darmowe zajęcia Total fitness!

Patrzę się na nie przez chwilę.
Poprawiam koszulkę na brzuchu.
Bez żadnego na niej napisu.
I mówię.

A nie. Ja za takie zajęcia dziękuję.

Previous Post Next Post

You Might Also Like

4 komentarze

  • Reply Monica 4 sierpnia 2017 at 8:08 am

    My jednak poddaliśmy się pomysłowi, prezent od Brata niemowlaka dla czekającej w domu Siostry. I to chyba był dobry pomysł, po wielu latach Siostra z sentymentem ogląda ową symboliczną zabawkę:) wspomina Malucha w kokoniku i mówi o swoich emocjach, których było bbbardzo wiele:) Naprawdę wiele, trochę zazdrości i żałości gdy było się tą jedyną, najważniejszą królewną. Ale wszystko mija, a potem zostaje cudowna więź między rodzeństwem:) i o tym trzeba pamiętać, gdy człowiek opada nieco z sił:))Powodzenia:)

    • Reply Iwa 11 sierpnia 2017 at 11:03 pm

      Dziękuję ;* u nas też prezent będzie. Mam nadzieję, że tej zazdrości będzie mało.

  • Reply Kasia 3 sierpnia 2017 at 5:00 pm

    z tą zazdrością u dzieci to wcale tak nie jest jak mówią, jak jest mała różnica wieku taka jak np 2 latka (u mnie tak było) i dziecko starsze przy rosnącym brzuszku przebywa to raczej się cieszy niż zazdrości- to moja obserwacja i bez żadnych prezentów się obyło, tylko tata raz do zoo zabrał na męski wypad później do babci na 1 dzień i dziecko starsze też czuło, że ważne jest. Myślę, że gorzej jak różnica wieku to kilka lat 6 czy 7 i więcej… Będzie dobrze 🙂

    • Reply Iwa 11 sierpnia 2017 at 11:07 pm

      Dziękuję 🙂 Mam nadzieję, że Kajusia nie będzie zazdrosna. Bardzo bym chciała, żeby nie poczuła się odrzucona.

    Leave a Reply