slyszewiecej
macierzyństwo

W ciąży słyszę więcej

Odkąd zaszłam w ciążę słyszę więcej.
To się głównie dzieje podczas rozmowy z moim mężem.

Taki przykład.

Na stole stoi miska bobu.
Maciek mówi ten bob jest niedobry.

A ja dodatkowo słyszę:

Ten bob jest niedobry, bez sensu go zamroziłaś wtedy rok temu, co ci mówiłem, że to bez sensu ten bób mrozić. Wydałaś pieniądze na bób bez sensu. Całe sześć złotych bez sensu wydałaś i teraz się tego jeść nie da. Nie umiesz gospodarować pieniędzmi. Wydajesz za dużo bez sensu. Ten bób wygląda jak zmięte mysie embriony. Zupełnie bez sensu wygląda. Pieniądze zmarnowane i jakby tak policzyć ile jeszcze tego bobu zamrożonego mamy, to by wyszło co najmniej osiemnaście złotych. A to już są cztery kulki lodów o smaku słony karmel. Które są o miliard razy lepsze niż ten mrożony bób nieszczęsny. I po coś ty go mroziła i pieniądze na lody po coś bez sensu wydała.

Więc ja to słyszę właśnie gdy on mówi, że ten bób jest niedobry.
I płaczę.
I płaczę tak jakbym już nigdy tych lodów o smaku słony karmel miała nie zjeść.
Tylko ten bób co wygląda jak mysi embrion zmięty.

Albo na przykład wczoraj.

Byliśmy na imprezie z okazji dnia dziecka.
I Maciek spotkał kolegę, którego z żoną widzieliśmy ostatnio na naszym weselu.
Czyli jakieś stodwadzieścia lat temu.
On poszedł z nimi gadać a ja zostałam z naszą córką w namiocie tortur.
Takich jak plastikowe domki, baseny z kulkami, dmuchane zjeżdżalnie i sfora małych dzieci.

Maciek wraca po dziesięciu minutach.
Ja ledwo żyję.
Po raz setny zaglądam przez okienko do plastikowego domku mówiąc a kuku, w którym to moja córka okłada jakieś dziecko pluszową żyrafą.

Pytam jak kolega.
On mówi, że spoko.
Pytam jak kolegi żona.
Która to na naszym weselu jakaś taka była ponura.
On mówi a wiesz, że dzisiaj była mega radosna.

I ja słyszę:

A wiesz, że dzisiaj była mega radosna. Zupełnie inna niż Ty wiecznie nadąsana i ponura. Wolałbym żebyś była trochę bardziej jak ona. Pod kątem radości ale także pod kątem figury oraz pod kątem urody. I w ogóle ostatnio już mi się nie podobasz. I tak się zastanawiam, czy ciebie jednak nie zostawić. Dla jakiejś innej dziewczyny. Jakiejś mega radosnej, szczupłej i pięknej żony kolegi albo innej, jakiejkolwiek innej, byle nie takiej mało radosnej jak ty.

I ja to słyszę gdy on mówi, że żona kolegi była mega radosna.
I ja płaczę.

A on patrzy na mnie.
Jakoś tak głęboko oddycha.
I mówi.
No tak! już sobie przypomniałem, że na naszym weselu ona nie była taka radosna, bo przecież była w ciąży.

A potem dodaje.
O zobacz kotku tam sprzedają lody.

I ja słyszę:

O zobacz kotku tam sprzedają lody słony karmel, malaga, pistacja, śmietanka, orzech włoski, mascarpone, truskawkowe, bakaliowe, straciatella, czekoladowe…

I momentalnie przestaję płakać.

Previous Post Next Post

You Might Also Like

No Comments

Leave a Reply