wrzesien
życie

Wrzesień

Jest wrzesień. Miesiąc jak dla mnie dziwny taki.
Niby to jeszcze lato. A jednak już trochę jesień.

W przedpokoju wciąż jeszcze sandały. Lecz obok kalosze już stoją.

Jednocześnie myślisz o lemoniadzie, i o gorącej herbacie z miodem.

Wczoraj byłam w Pepco, a tam już cała półka zniczy stoi. W sklepie obok, wyprzedaż wiaderek na plażę. I łopatek.

Na spacer nie wiesz jak się ubrać. Zakładasz koszulkę. Na to sweter. Na to kurtkę. Wychodzisz. Zdejmujesz kurtkę. Ściągasz sweter i na koszulkę zakładasz kurtkę. Zdejmujesz kurtkę znowu i jednak zakładasz sweter. Pod koniec spaceru zakładasz też kurtkę. W domu czujesz, że zmarzłaś i robisz zupę pomidorową.
Przez okno widzisz, jak na karuzeli dzieci w szortach się kręcą. A Twoje dziecko w dresie i bluzie. W mieszkaniu siedzi.

Ciasto chcesz zrobić ze śliwkami. Albo szarlotkę. A mąż wracając z pracy, lody przynosi. Malaga.

Na rowerze, do pracy pojechał, w termicznym ubraniu. I zmarzł okrutnie. A wrócił w t-shircie samym. Z lodami.

Z plecaka ostatnia muszelka wypada, gdy pakuję zakupy w Rossmannie. I kapsel po oranżadzie w pralce uprany.

Ciemno się nagle zaczyna robić wieczorem. I to tak nagle, że jeszcze wczoraj przecież, jasno było zupełnie o tej godzinie.

I chyba bym chciała już, żeby przyszedł październik. Bo takie smutne te sandały stoją.

Previous Post Next Post

You Might Also Like

No Comments

Leave a Reply