morze
życie

Zdjęcie z wakacji

Zdjęcie z wakacji nad morzem.
Stoję ja.
Obok on.
I w wózku maleńka ona.

Tłoczymy się pod plastikowym daszkiem smażalni ryb Smerfetka.
Tłoczymy się pod daszkiem bo nagle zaczął padać deszcz.
Obok przy stoliku wąsaty pan kończy jeść dorsza z frytkami.
Trochę za blisko stoimy.
Może go to nieco krępować.
Bo przecież je dorsza z frytkami.
I na pewno wolałby sobie tego dorsza zjeść w spokoju bez nas obok się niego tłoczących.

No ale pada deszcz.
Więc sytuacja taka jest przez jedzącego pana akceptowalna.
Do tego mamy małe dziecko w wózku a w ręku gofry.
Z bitą śmietaną.

Włosy mamy mokre i gofry też.
Bita śmietana z deszczem zmieszana spływa nam z gofrów na palce.
Jesteśmy w bluzach a Kajka w kurteczce bo jesteśmy na wakacjach nad morzem.
Nad morzem polskim.
Nad którym prawie zawsze jest zimno.

Łazimy od rana po mieście.
W bluzach chowamy przed deszczem pod różnymi daszkami.
Jemy gofry a bita śmietana oblepia nam palce na słodko.
Kupujemy książki za pięć złotych w namiotach z tanią książką.

Kupujemy kilogramy truskawek i malin, które pożeramy całą rodziną pomiędzy goframi i smażonym dorszem z frytkami.
Pijemy piwo z sokiem malinowym i oranżadę z bąbelkami.
Wieczorem siedzimy z Maćkiem na tarasie w naszym wynajętym domku z blachy falistej i słuchamy szumu morza, które jest trzydzieści metrów od nas.

O szóstej rano gdy Kajka się budzi, pakujemy ją do wózka i idziemy do portu na spacer.
W ulubionej kawiarni kupujemy kawę na wynos i mini drożdżówki.
Z serem. Z rodzynkami. Z truskawką.
Wyjadamy je z papierowej torebki.
Popijamy ciepłą kawą i gadamy o wszystkim.
O niczym.
Milczymy.
Słuchamy krzyku mew.
Uderzeń fal.
Spokojnego oddechu śpiącej Kajki.
Oddychamy solą.
Morzem.

Trochę narzekamy.
Na pogodę.
Że oczywiście jak zwykle fatalna.
Że na plaży od pięciu dni byliśmy dwa razy bo tak wieje i tak strasznie piach w oczy sypie,
że się wytrzymać nie da.

Że ja wzięłam cztery sukienki a ciagle w jeansach i bluzie chodzę.
I jak tak dalej pójdzie to będę musiała w tym namiocie z napisem odzież sportowa sobie bluzę nową kupić.
Bo nie mam w czym chodzić.
I że ta ryba wczoraj nie była taka dobra jak ta przedwczoraj.
Że Kajka marudzi, i że te wakacje to już nie takie jak kiedyś.

Że sobie nie zdawałam sprawy, że z dzieckiem nad morzem będzie tak ciężko.
Że dziecko je piasek.
Dziecko chce spać wtedy kiedy my chcemy zjeść obiad.
A jak chcemy odpocząć to dziecko chce się bawić.
Że nawet tego magazynu nowego nie zaczęłam czytać bo ciagle coś.

Szum morza.
Kutry powoli wracają do portu.
Rybacy wyciągają sieci pełne ryb.
Ryb, które dzisiaj z frytkami zjemy na obiad my i tysiące innych urlopowiczów.

Na zdjęciu z wakacji uśmiecham się.
W kąciku ust mam resztki bitej śmietany.
Mokre włosy i rozmazany tusz.
Obok Maciek cieszy się jak głupek do aparatu.
Kajka oczy ma jak pięć złotych bo tak ją wszystko interesuje wokoło.

I to, że ja wtedy minutę wcześniej prawie się popłakałam.
Że tego nowego kostiumu okazji założyć jeszcze nie miałam bo tak jest zimno nad tym cholernym morzem.
I że tak na ten urlop czekałam.
Żeby się opalić.
Żeby odpocząć i gazetę poczytać.
A tu w bluzie w deszczu mokrego gofra jeść muszę.
Że trzeba było lecieć do Grecji.
I że ja już więcej tu nie przyjadę na pewno.

A teraz jest styczeń.
Patrzę na te zdjęcie.
I na tym zdjęciu dopiero to widzę.
Że ta pogoda nieważna była.
Że to wszystko nieważne.
Że to były nasze najlepsze wakacje na świecie.
Najlepszy deszcz.
Najlepsze gofry.
Te w porcie poranki popite kawą.
Nowa bluza z namiotu odzież sportowa.
I ta gorsza od przedwczorajszej z frytkami ryba.
Najlepsza była.
Dopiero teraz to widzę.

I myślę, że powoli czas rezerwować nasz domek z blachy falistej.
Domek numer pięć.
Trzydzieści metrów od morza.

Previous Post Next Post

You Might Also Like

7 komentarzy

  • Reply Marzena 3 kwietnia 2017 at 9:56 am

    a gdzie ten dom z blachy 30 metrow od morza?
    plaża wygląda na jakąś karwię, albo błota karwieńskie albo coś?:)

    • Reply Iwa 3 kwietnia 2017 at 4:24 pm

      To Rowy 🙂

  • Reply Dagmara 2 lutego 2017 at 9:43 pm

    Pięknie to opisałaś. Aż mi tą rybą z frytkami zapachniało… Już parę lat nie byłam nad morzem. Na wakacje to zawsze do jednych albo drugich dziadków jedziemy, bo daleko mieszkają, więc wakacje to idealny czas, żeby ich odwiedzić. Ale bardzo bym chciała moją Rózię zabrać nad morze. Bo dla dziecka to wielkie przeżycie. Nigdy nad żadnym ciepłym morzem nie byłam. I chyba bym aż tak bardzo nie chciała. Nad Bałtykiem tylko przerażają mnie te nieprzebrane tłumy w sezonie. Nie umiem wypoczywać w takich warunkach 🙁

  • Reply @go_rulez 1 lutego 2017 at 4:39 pm

    Bo jak to mawia nasza 5,5 letnia Zi w kryzysowych momentach:”najważniejsze, że jesteśmy razem…”

    • Reply Iwa 1 lutego 2017 at 7:17 pm

      dokładnie tak 🙂 to jest właśnie najważniejsze

  • Reply Yupii 30 stycznia 2017 at 4:19 pm

    Nasze polskie morze najlepsze jest!!!

    • Reply Iwa 30 stycznia 2017 at 5:30 pm

      Jasna sprawa 🙂

    Leave a Reply