pexels-photo-191845
życie

Zmyślona historia o tojtoju

Była sobie dziewczyna nazwijmy ją Elka.
Elka miała 21 lat.
Trochę się obijała.
Paliła papierosy i piła wódkę ze starszymi chłopakami.
A czasem piła z nimi absynt podpalany zapałką.

Miała na przedramieniu tatuaż w kształcie ananasa.
I drugi w pachwinie nikt nie wiedział jaki.

Lubiła jeść hamburgery tak, że sos spływał jej po brodzie.
I przeklinała przekleństwami, co to je sama trochę wymyślała na podstawie prawdziwych przekleństw.

W te lato dwanaście lat temu pracowała w jednym barze.
To był taki bar nad morzem.
Praca na wakacje.
Załatwił ją Elce wujek.

W tym barze była wódka.
Był absynt i starsze chłopaki.
Więc Elka się zgodziła.
A co mi tam pomyślała.

Jej praca poza nalewaniem wódki.
I browaru z kija.
Polegała na tym by wydawać kluczyk do tojtoja.
I by tam pilnować żeby zawsze był papier.

Raz się papier skończył i jakaś jedna dziewczyna.
Wkurzyła się mocno.
Bo już wcześniej była wkurzona.
Nazwijmy ją Monika.

Monika się wkurzyła.
Przyszła do baru nad morzem pełna oczekiwań.
Oczekiwań miłosnych uniesień.
Spełnienia wakacyjnych marzeń.
Pełna piwa reds o smaku malinowym.
I desperadosa o smaku tekili.

Ten chłopak, do którego przyszła pił wódkę z kimś innym.
Na Monikę nie spojrzał.
Nawet jej cześć nie powiedział.

Nie zauważył, że specjalnie dla niego wyregulowała pęsetą brwi.
I że założyła przezroczystą bluzkę z motylem.
Monika dopiła desperadosa o smaku tekili.
Zmarszczyła wyregulowane pęsetą brwi.
I podeszła do baru po kluczyk do tojtoja.

Dawaj klucz do kibla.
Powiedziała.

To nie było miłe.
Pomyślała Elka podając jej kluczyk.

Potem pomyślała jeszcze, że ta dziewczyna z wyregulowanymi brwiami jest smutna.
Że te jej brwi są smutne i ten przezroczysty motyl.

W tojtoju się okazało, że nie ma papieru.
I wtedy Monika wkurzyła się mocno.
Miała wreszcie powód by się oficjalnie wkurzyć.

Podeszła do Elki i powiedziała.
Jestem wściekła wkurzona jestem tak bardzo na Ciebie.
Tu zaklęła przekleństwem, które Elka znała.
Aczkolwiek sama go nie używała, bo wolała używać swojej wersji tego przekleństwa.

Elka się potem w samotności rozpłakała.
Bo pomimo tego, że lubiła pić wódkę i absynt podpalany zapałką.
Pomimo tego, że miała tatuaż w kształcie ananasa i drugi w pachwinie nie wiadomo jaki.
To było jej zwyczajnie przykro.
Że pilnując, żeby nie zabrakło w tojtoju papieru.
To się nie zawsze udawało.

Dwanaście lat później do wielkiej prestiżowej firmy.
Takiej jak Chanel albo Microsoft.
Przychodzi Monika.

Jestem umówiona na rozmowę o pracę.

Proszę wejść do tej sali zaraz przyjdzie prezes.

Monika wchodzi.
Siada.
Na w kolorze fuksji fotelu.
Takim obrotowym więc obraca się nieco.

Nagle wchodzi prezes.
I tutaj uwaga.
TAdam.
Fanfary i dzwony.
Prezesem jest Elka.
Elka z baru nad morzem.
Elka od tojtoja.
Brakującego papieru i tatuażu z ananasem.

A to Ty mówi Monika.
A to Ty mówi Elka.

Co było dalej?

Albo było tak, że Elka powiedziała:

Jestem wściekła wkurzona jestem tak bardzo na Ciebie.
Tu zaklęła przekleństwem, którego Monika nie znała.
Bo była to jej autorska wersja przekleństwa.

Albo było inaczej.
To już zależy od Elki.

Previous Post Next Post

You Might Also Like

No Comments

Leave a Reply